IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 CB - Witaj w Wayward Pines

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: CB - Witaj w Wayward Pines   Nie Sie 16, 2015 6:45 pm

[20:27:57] * MG Gilbert To był zwyczajny dzień w Wayward pines. Pogoda, mimo że jesienna to wcale nie było jakoś specjalnie zimno. Można powiedzieć, że nawet sprzyjała wieczornym spacerom po parkach czy też uliczkach, jakie oferowało małe miasteczko. Szkoda tylko, ze większości mieszkańców albo nie chciało się opuszczać ciepłych i bezpieczny domów, albo woleli zwyczajnie wyjść na piwo. Jeżeli już o tym mowa, grupka bliższych znajomych właśnie zebrała się w knajpie, którą prowadzi Erzsebet w centrum miasteczka. To całkiem miłe miejsce do spotkań jezeli nie odpowiadają Ci spacery w zaciszu drzew lub spoglądanie w gwiazdy z drugą połówką (którą znajdziemy Ci jak najszybciej, hihi). W każdym razie, grupka składała się z Feliksa, który miasteczko znał jak własna kieszeń, ale nie przepadał za mieszkaniem w nim, Virgila, który jest nowy w miasteczku i chciałby się jakoś oderwać od wspomnień, których nie może powiedzieć na głos oraz z Tsvetana, który grzecznie wyszedł na piwo z kolegami informując o tym wcześniej żonę, o. Wspomniana partnerka przesiadywała właśnie w domu czekając na przybycie swojego dobrego znajomego Tiago, kto wie może dołączą do towarzystwa w pubie? Gdzie rozmowa szła całkiem nieźle, a na zapleczu kręcił się mąż właścicielki szukajac czegoś wśród gratów.
[20:33:11] MG Feliks : *ruszął się niespokojnie na krześle rozglądając się przy okazji dookoła. Ściskał coś w ręku.* To ten... Co jeszcze u was słychać, chłopaki?
[20:34:15] Erzsebet : *Tradycyjnie wieczorem pracowała w swojej knajpce. Wyszła zza lady i podeszła do grupki znajomych. Uśmiechnęła sie prommiennie, coby sprawić dobre wrażenie* Witam! To co zamawiacie?
[20:34:48] @ Tiago : A poza tym, Anri, chyba zacząłem łysieć. *przeciągnął dłonią po jeszcze całkiem ciemnych i gęstych włosach* 38 lat, chyba już czas. A gdzie jest, mm, twój mąż?
[20:34:48] @ Timo : *kręcił się i szukał czegoś. Tym czymś był mop. Timo odnosił wrażenie, że go zostawił w okolicy. Wyjrzał z kanciapy, poszukał wzrokiem Erzi.*
[20:36:03] Anri : *Zachichotała* Oj tam, oj tam. Nie jest tak źle. A kochany jest w barze, polazł z kolegami chlać.
[20:36:31] Tsvetan : *Spojrzał po znajomych twarzach kumpli, lecz po chwili przeniósł wzrok na Erzsebet która do nich podeszła i skinął głową na powitanie*
[20:37:07] @ Tiago : I zostawił cię tu samą? *uniósł lekko brwi* Powinnaś pójsć z nimi, napiłabyś się z Elą.
[20:37:22] MG Feliks : Daj no jakieś piwo... I siądź no z nami na chwilkę. Chciałbym coś wam powiedzieć *zaśmiał się nerwowo*
[20:38:55] Virgil : Tak, piwo będzie dobrym pomysłem. *przytaknął zaraz Feliksowi*
[20:38:56] Erzsebet : Czyli piwo dla wszystkich? Czy tylko dla ciebie? *Upewniła się*
[20:39:04] @ Timo : *Skoro Elka była z ludźmi, to sięFifi musiał przełamać. Polazł w tym kierunku, uśmiechnął się swobodnie, by zakryć zakłopotanie, trzasnąłby Felka przez plecy, jako kolege, ale nie miał w zwyczaju aż tak się spoufalać* hej wszystkim *stałął przy małżonce jak cielę* gdzie zagnałaś mopa, kobieto-demonie? *próbował żartować*
[20:40:01] Anri : Miałam jeszcze parę rzeczy do uporządkowania. *Uśmiechnęła się zmieszana. * Wolałam to dokończyć. Zresztą, ufam mu. Choć z Elką bym się napiła.
[20:40:04] MG Feliks : Lej wszystkim, a co *aż podskoczył* H-heeej Timo. Może też się przysiądziesz? jestem pewien że mop poczeka
[20:40:14] Tsvetan : *Jego zainteresowanie przyciągnął Feliks, który wyglądał bardziej nerwowo niż zazwyczaj* Piwo. *Potwierdził skąpym skinieniem i odpowiedział Timo tym samym*
[20:40:39] * MG Gilbert Do Węgierki podeszła jakaś kobieta, aby zamówić trunek dla siebie i swojego narzeczonego, BURMISTRZA miasta(który ofcrs jest blisko z szeryfem, więc uwaga na podsłuchy). Spojrzała podejrzliwie na grupkę znajomych, zaraz powiedziała co takiego chce, aby było jej podane.
[20:41:39] @ Tiago : Może do nich dołączymy? Jeśli masz ochotę.
[20:42:08] Erzsebet : Mop? A patrzyłeś przy wejściu na zaplecze? Tam powinien stać. *Powiedziała po chwili namysłu, wysłuchała zamówienia kobiety, uśmiechnęła się i poszła zrealizować oba zamówienia*
[20:42:16] * MG Gilbert Tiago, Anri coś chuknęło w kuchni i zbiło szybę.
[20:43:40] Virgil : Cześć. *przywitał Timo*
[20:44:04] Anri : Hm... Myślę, że nie ma pro... *I w tym momencie huk przeciął powietrze. Przerażona Anri odskoczyła do tyłu z krzykiem, przy okazji wpadając na blat*
[20:44:33] @ Timo : *Powiódł spojrzeniem za Węgierką.* no tam przechodziłem... w zasadzie *popatrzył po ludziach, no, głównie teraz po Feliksie, uśmiechał się nadal* ja wiem, jakbym go na dłużej potrzymał, to moze by i nóg dostał
[20:44:54] @ Tiago : ...! *postarał się złapać Anri, a przynajmniej pomóc jej zachować równowagę* Poczekaj, sprawdzę to-
[20:45:15] MG Feliks : *obejrzał się na burmistrza i przełknął ślinę* słuchajcie... ja naprawdę chciałbym z wami porozmawiać... ale dyskretnie
[20:46:55] Tsvetan : *Gdy w zasięg jego wzroku weszła narzeczona burmistrza spuścił swój zainteresowany wzrok z Feliksa, mając nadzieje, że ten jednak ugryzie się w język bo mogło to zabrzmieć zbyt podejrzanie*
[20:47:09] * MG Gilbert Tiago, w kuchni zobaczysz jedynie zbite okno, a raczej dziurę w nim jakby coś wleciało do środka. Szkło będzie się ciągnęło w stronę drugiego piętra w domu, jakby ktoś, albo coś je z siebie strzepywało.
[20:47:48] Erzsebet : *Po pewnej chwili wróciła z zamówieniem do narzeczonej burmistrza i podeszła do stolika chłopaków. Postawiła im piwo na stole i wzięła tacę w rękę*
[20:48:34] Virgil : No, knajpa na pewno się do tego nadaje. *uśmiechnął się krzywo. Jakby były tłumy, to ciężej byłoby podsłuchać ich rozmowę*
[20:48:42] Anri : *Trochę pobladła na twarzy, ale zaraz się otrząsnęła. Z jękiem spojrzała na rozbite szkło, które prowadziło do góry. Ktoś tutaj jest* ...
[20:49:06] @ Timo : *Aha, czyli Feliks mógł ich wpakować w kłopoty, Timo zerknął znów na narzeczoną burmistrza. ktoś powinien z nią pogadać, by się nie interesowała otoczeniem* *wstał mimochodem, by zapuścić muzykę*
[20:50:10] @ Tiago : Zostań tutaj. *wyjął z szuflady nóż i powoli skierował się na piętro* *napisze wiersz o swoim heroizmie*
[20:50:32] * MG Gilbert Anri, Tiago ktoś puka do drzwi, dość zawzięcie.
[20:50:49] Erzsebet : To co tam u was? *Spróbowała zacząć jakąś rozmowę*
[20:51:41] MG Feliks : A żebyś wiedział że nadaje... Chociaż są lepsze miejsca. *spojrzał na Timo i uśmiechnął się pod nosem. Muzyka idealnie zagłuszy rozmowę* Wiem że ryzykuję swoją głową, ale ufam że mnie nie wydacie... *pokazał im mały przedmoit, który trzymał w dłoni. Mikro chip* Wiecie co to jest? Nie wiecie. Ale macie to pod skórą. Ja swój wyciągnąłem *pokazał bliznę na przedramieniu* Jesteśmy obserwowani znacznie bardziej niż myślimy *ma nadzieje że nie pobiegną skarżyć*
[20:52:14] * MG Gilbert Kiedy Timo puścił muzykę to narzeczona burmistrza bardzo się ucieszyła, bo akurat leciała piosenka, za którą przepadała. Zajęła sie muzyką i swoim ukochanym, a nie zerkaniem na grupkę w drugim koncu sali.
[20:52:34] @ Timo : *puścił "Ruda tańczy jak szalona"*
[20:52:54] MG Gilbert : *a może narzeczona burmistrza jest ruda? *
[20:53:15] Tsvetan : Virgil ma racje... *Burknął i wziął swoje piwo jak to ex-wojskowy - oszczędzając na słowach* Po staremu... *Gdyjednak Feliks przejął temat, Tsve odstawił piwo i puścił Feliksowi ostre spojrzenie* Do reszty ci odwaliło? *Syknął*
[20:53:31] Tsvetan : *rudym w końcu nie można ufać*
[20:53:35] Anri : *Pokiwała głową. Została. Na pukanie do drzwi, ponownie zbladła. Nie wiedziała, co ma robić. Podeszła do nich powoli i spróbowała przez dziurkę ogarnąć, kto tam stoi. Przerażona rozglądała się we wszystkie strony*
[20:54:04] Virgil : *no wiesz, co, Tsvetan? :c *
[20:54:17] @ Tiago : Nie otwieraj! *krzyknął dalej leząc na piętro*
[20:54:21] Tsvetan : *sorry bae<3*
[20:54:30] Erzsebet : *Spojrzała odruchowo na swoje przedramię. Troszeczkę się przeraziła. Ponownie spojrzała na grupkę*
[20:54:35] * MG Gilbert Anri, teoretycznie nie masz się czym martwić, bo to tylko szeryf, czyli Gilbert. Tiago, nie masz pojęcia do którego pokoju wejść, bo ślady szkła konczą się w połowie schodów, zagladasz, więc do każdego pokoju.
[20:54:48] MG Gilbert : *puka mocno do drzwi* Otwierać, to ważne!
[20:55:10] @ Timo : *Wrócił, zainteresował się, starał się wyglądać nonszalancko, ale mu to zwykle nie wychodziło* rozkładałeś to na części? *jako obecnego elektryka nieco go to interesowało*
[20:56:03] Virgil : ... serio? *wgapił się w urządzenie trzymane przez Feliksa* Ej, co to ma być?
[20:56:05] MG Feliks : *mówi bardzo szybko* Ja wim że się boicie! Też się boję. Ale do cholery, siedzę tutaj już siedem lat. Widziałem więcej śmierci niż wy, oni też próbowali się wydostać... Ale siedem lat nie siedziałem na dupie. Szykowałem plan. Tylko potrzebni są mi lydzie do pomocy. *skinął głową na Timo* to ma nadajnik GPS i numer seryjny, śledzą każdy nasz ruch. Nawet jak nie ma kamer i podsłuchu... Wiedzą gdzie jesteśmy
[20:58:15] Erzsebet : Wiecie co? Zaraz wrócę *Podeszła do lady, nalała sobie soku i wypiła. Zrobiło jej się trochę słabo na samą myśl*
[20:59:56] @ Tiago : *zaglądam więc do każdego pokoju, a w ręku mam nóż*
[21:00:17] Tsvetan : *To nie tak że Tsve był od początku nastawiony pesymistycznie do całej sytuacji - ale nie ryzykował tylko swoim życiem* A co jak 'tamci' też mieli plan..? *Mruknął pod nosem biorąc porządny łyk piwa i rozglądnął się niby to bez zainteresowania po lokalu*
[21:00:27] @ Timo : *W sumie to wydawało się być całkiem logiczne.* *chciałby stąd uciec, bo, wiadomo, miał kogoś, ale nie był pewien, czy powinien się teraz wychylać. Na razie jeszcze nic go nie goniło...* *popatrzył zaniepokojony na żonę* coś się dzieje...? *zerknął znow na Felka* jak je zniszczysz, to będą wiedzieli, że to zrobiłeś.
[21:00:41] Anri : *Zniegoarniła. Zaczęła się naprawdę bać. Czuła, że jak nie otworzy, może być źle. Jednak przeczucie, że szeryf nie ma dobrych wieści, wprowadziło w nią jeszcze większy zamęt. Po paru sekundach podjęła decyzję - lekko uchyliła drzwi. Z twarzy była blada jak ściana* Dzień Dobry...
[21:01:53] MG Gilbert : Wieczór. *powiedział nerwowo i położył łapę na drzwiach* Wpuść mnie Anri, macie w domu coś czego muszę się pozbyć. *uśmiechnął się* Słowo szeryfa, że nic wam nie będzie jak mnie wpuścisz. Przecież dbamy o swoje bezpieczeństwo nawzajem. * szybko mówi*
[21:02:23] * MG Gilbert Tiago, jak na razie jesteś przy drugim pokoju i słyszysz skrobanie w ostatnim pokoju na koncu korytarza. Słyszysz również głos szeryfa z dołu.
[21:02:50] Erzsebet : Nie, nie, wszystko dobrze *Spojrzała na męża i po chwili podeszła do towarzystwa*
[21:03:48] @ Tiago : *skoro jest szeryf, to Anri jest względnie bezpieczna.* *Rzucił się do ostatniego pokoju*
[21:04:06] MG Feliks : Mieli, ale chujowy. Chcieli przejść przez mur. Ale nie wiedzieli o nadajnikach, ani nie mieli tego... tego co ja mam. *rozgląda się nerwowo* Nie zniszczę, noszę to na razie ze sobą żeby nic nie podejrzewali. Ale we właściwym czasie mogę to gdzieś wyrzucić i szybko zdziałać co trzeba. No ludzie *głos mu się załamał* Czy przez te kilka lat zapomnieliście, jak było kiedyś? Chcecie do końca życia tu gnić? Przecież oni tu publicznie zabijają. Zabijają naszych znajomych, przyjaciół...
[21:05:21] Erzsebet : *Na razie tylko przysłuchiwała się rozmowie, nie wyrażała własnych opinii*
[21:06:09] Virgil : Ja bym chciał wrócić. *odezwał się cicho. Niby miał nie poruszać tego tematu, ale to Feliks zaczął* Ale nie uśmiecha mi się zginąć w międzyczasie.
[21:06:46] * MG Gilbert Tiago, mimo tego, ze pewnie spodziewałeś się iż coś na Ciebie wyskoczy i tak polazłeś, cóż w ostatnim pokoju było stworzenie na kształt człowieka. Zjadało coś małego, wyglądającego na wiewiórkę. To "coś" miało na sobie jeszcze ubrania i wypadające włosy ( w sumie trochę jak Smeagol, ale większe) Spojrzało na Ciebie i zawarczało obnażając zęby brudne od krwi i mięsa wiewiórki.
[21:06:54] Anri : Coś, czego trzeba się pozbyć? *Od razu do głowy weszło jej włamanie. Bez wahania wpuściła szeryfa do domu. Nieśmiało wskazała na piętro* Tiago tam poszedł z nożem, ktoś się włamał przez kuchnię. *Poinformowała. Nie ufała temu człowiekowi, ale czego wy się spodziewacie od roztrzęsionej dziewczyny?*
[21:07:15] Tsvetan : Feliks, nie zwerbujesz całego miasta, każdy uważa, że jego plan jest najlepszy *Tsvetan zmarszczył brwi* Tak... albo zrobią to samo tylko że w przyspieszonym terminie...
[21:07:37] @ Timo : *Miał dość poważną minę, jak na siebie. Można by odnieść wrażenie, że wewnętrznie się spiął. Chciał wrócić, bardzo. Potrzebował też przekonać do tego Erzi, bo bał się, że będzie stawiać opór i go wyda. Może w ramach zemsty za to, czy tamto. Cholera wie* *uciekł spojrzeniem, przecież nie mógł publicznie mówić o tym z żoną, bo jak? Ma jej powiedzieć "sorki, kobito, mam tam mojego lubego i wolę do niego, ale chodź ze mną, to będzie cacy?"* A jak chcesz to zrobić?
[21:07:58] MG Gilbert : *Wszedł do środka* Dzięki bardzo. * wyciągnął pistolet, bo jest bardziej poręczny niż strzelba, którą z reszta i tak miał na plecach. Słyszy to warczenie z góry, więc tam poleciał od razu* Zostań lepiej na dole! * krzyknął tylko, niby to nie chcąc Anri narażać*
[21:09:27] MG Feliks : Virgil, ty tu jesteś od niedawna. Do jasnej cholery, ja wolę zostać stracony niż umrzeć w tym gównie... *spojrzał na Tsvertana* nie chcę zwerbować całegi miasta tylko was, moich przyjaciół. *spojrzał Timo w oczy* Widziałeś nad czym ostatnio pracowałem? To nie był silnik samochodu. Mam ładunki wybuchowe, mogę wysadzić mur w powietrze. *westchnął* Nie tęsknicie za nikim? Za rodziną, przyjaciółmi? Za wolnością słowa? Za brakiem strachu?
[21:10:56] @ Tiago : Nie ruszaj się! *wymierzył w Golaka nożem kuchennym*
[21:11:01] Erzsebet : *Stała i przysłuchiwała się rozmowie z zaciekawieniem, co jakiś czas patrząc, czy żaden klient nie przychodzi*
[21:11:38] * MG Gilbert Stwór znów warknął i począł węszyć jakby był ślepy. Przybliżył się o pare kroków, ale ostatecznie zajął sie najpierw wiewiórką.
[21:12:03] Virgil : *popatrzył po pozostałych. No chyba nie chcą tak spędzić reszty życia. On w sumie popierał pomysł Feliksa, ale chciał się najpierw dowiedzieć, co inni o tym myślą*
[21:12:40] Anri : *Widząc uzbrojenie skuliła się pod drzwiami. Nie miała zamiaru iść tam na górę. Bała się. Miała ochotę polecieć prosto do męża, ale nie była w stanie nawet się ruszyć*
[21:12:46] @ Timo : *Widział. W ogóle pewno lepiej się znał na materiałach wybuchowych niż Feliks* tam trzeba wszystko wymierzyć,*wstał, objął Erzi ramieniem, jakby nie wiedział, co robi* ale jeśli idziemy, to we dwójkę.
[21:13:55] MG Gilbert : *Dobiegł do Tiago ze zmarszczonymi brwiami* Co ty tu-... * spojrzał na stwoja, który zahował sie bardzo niespookojnie* Stoisz tak spokojnie patrząc na to coś?! *stworzenie rzuciło wiewiórkę w bok i gotowało się już do skoku, Gilbert strzelił. * Bardzo, kurde, mądrze. *stwór dostał w głowę, potoczył się po pokoju, jakby chciał wyciągnąć z głowy kule po postrzale, ale ostatecznie położył się i raczej był martwy, albo sprytny. Gilbert udał, ze jest zaskoczony* Jak to sie tu dostało?
[21:14:00] Tsvetan : *Zlustrował Feliksa, słuchając mimowolnie jego planu ucieczki. Popatrzył po twarzach znajomych i pokręcił głową odstawiając kufel* To szaleństwo... *Może i faktycznie chciał wrócić do tej wolności, do tamtego życia... jednak czy czuł się na tyle zdeterminowany by ryzykować życie Anri?*
[21:15:02] @ Tiago : Co to w ogóle jest, panie szeryfie?! *Tiago to połeta, nie nożownik. Mógłby wyzwać potwora na walkę na rymy, nie na noże* Anri jest bezpieczna?
[21:15:14] MG Feliks : Słuchaj, zakosiłem ci trochę ładunku. Jak to moje cacko jebnie to wysadzi mur że hoho. A wtedy możemy mieć w nosie Gilberta i wszystkich innych, bo po drugiej stronie jest cywilizacja. Musi byc, bo tiry transportują nam jedzenie z pobliskiego miasta. Może nawet z Bostonu.
[21:15:23] * MG Gilbert Anri, usłyszałaś strzały na górze, a później coś sie potoczyło po podłodze na piętrze, więc wystraszyło Cię to, ale boisz się, że Tiago mogło się coś stać.
[21:16:05] Erzsebet : *Lekko przytuliła się do męża* W sumie... Trochę się boję, ale mam dość tego miejsca *odparła cicho*
[21:17:17] MG Gilbert : *zmarszczył brwi spogladając na drgające jeszcze stworzenie* Nie mam pojęcia... *powiedział niby to zaskoczony całą sytuacją. * Przeprowadzę śledztwo, może prowadzą jakieś nielegalne badania. *prychnął* Bo na co innego mogłoby to wyglądać? Biedny człowiek. * podszedł do niby kobiety i strzelił jeszcze raz, a ta przestała drgać*
[21:18:05] Virgil : Ale masz ogólnie jakiś plan, poza hasłem 'wysadzić mur'? *wolał się upewnić*
[21:18:33] @ Timo : *Fu, kobieta :C w sumie pewno Erzi to bardziej jak siostra. Nie wiem, jak ona odbiera fakt, że mąż w zasadzie się nią nie interesuje. Może błogosławi ten fakt, bo Fifi brzydki?* tam trzeba pomiary zrobić... mam jakieś stare, nie zmieniało się chyba nic jak walniesz pod [techniczny termin] to powinno tam pójść tyle [nazwa], ale szkoda, żę nie mamy [inna nazwa świństwa do robienia bum-bum]
[21:19:10] Anri : *Gdy usłyszała strzały, serce jej stanęło w gardle* Tiago... TIAGO! *krzyknęła i na czworakach spróbowała się dostać do schodów*
[21:19:20] Tsvetan : *Wymienił spojrzenia z każdym z obecnych, bo wszyscy oprócz Tsvetana byli za ucieczką* ...To nie tak, że nie chce uciec. *Z jego ust wydobyło się podirytowane i zmęczone warknięcie* Gdybym nadstawiał tylko swój łeb...
[21:19:38] @ Tiago : Jakie badana?! Szeryfie, skąd to wylazło?! *na szczęście Tiago nie jest zbyt spostrzegawczy* Anri?! Anri, już dobrze! *rzucił nóż*
[21:20:46] MG Feliks : *chrząknął* Tak jak już wspomniałem, nie siedziałem na dupsku przez te siedem lat. Tak, mam plan. Mam plan, mam bombę, mam nawet tira i zaufanego kierowcę, który pomoże przedostać się pod mur. Timo, zaliczyłem dużo przechadzek, wszystkie obliczenia zostały zrobione. Mam nawet rozrysowane schematy na kartce z boku milimetrowego *wywrócił oczami*, ale znowu spojrzał na Tsvetana* Ją też możemy zabrać.
[21:22:26] MG Gilbert : *spojrzał na martwe stworzenie, a potem na Tiago* Powiedziałem Ci, nie wiem. Jestem tak samo zaskoczony jak ty! *schował broń i wziął, i tak ubrudzony dywan od krwi wiewiórki i brudu stwora po czym przykrył nibby kobietę. Zamknął drzwi do pokoju i wyszedł* Nic wam nie jest? Tobie i Anri? Nie zadrapało was to coś, ani nic? Może by sie przydało do szpitala na przegląd? * niby to sie martwi*
[21:24:00] Anri : *Odetchnęła z ogromną ulgą. Wstała i powoli skierowała się na górę. Zaraz na serio poleci do Tsvetana.*
[21:24:35] Erzsebet : Nie bój się tak o Anri, przy mnie będzie bezpieczna,*Próbowała upewnić Tsvetana. Bardzo dobrze znała Anri i wiedziała, że razem nic im się nie stanie*
[21:25:07] @ Timo : *uśmiechnął się do Erzi, zerknął twardo na Tsevana.* weźmiemy i ją *a jak nie chcesz iść, to Timo w desperacji może ci zrobić kuku, jest zdolny, gdy będzie bardzo przyparty do muru* a gdzie ona w ogóle jest?
[21:25:27] @ Tiago : To coś jest zaraźliwe? *obejrzał swoje dłonie, ale nie dotykał tego przecież. Zaraz też przeciagnął dłonią po włosach. Szkoda, żeby wyłysiał do końca* Anri, nie patrz. Zostań, a ja z szeryfem to posprzątamy.
[21:28:03] MG Gilbert : *wzruszył ramionami* Nie mam pojęcia, więc lepiej sprzątanie zostaw mi, jeżeli to was nie dotknęło to wyjdźcie z domu, aby odetchnąć. Ja tutaj posprzątam, a potem mi zeznacie na komisariacie jak to "włamanie wyglądało", gut? *uśmiechnął sie krzywo, miało byc ciepło, no ale*
[21:28:13] Tsvetan : Wiem tylko... co jeśli coś nie wypali. Nie zdołam jej obronić. *Odparł i zmierzwił włosy dłonią, wypuszczając powietrze z bezsilności* Jest w domu... Mówiła coś, że jak się szybko uwinie to dołączy do nas z Tiago...
[21:28:45] MG Feliks : Jakim prawem nas tu trzymają? Kto dał im taką władzę? I kim są "oni"? Słuchajcie, wystarczy tylko przejść za mur i będziemy bezpieczni. Wezwiemy policję, zawiadomimy telewizję, będziemy uratowani. Anri też na pewno wolałaby być tam a nie tutaj... Czy wy chcecie żeby wasze dzieci się tutaj urodziły? Przecież one nie będą znały innej rzeczywistości. Będą myślały że egzekucje są na pożądku dziennym, tego właśnie uczą w szkole Wayward Pines. Myślicie że wpoicie im prawdziwe zasady moralne? Jak? Przy podsłuchach? Musicie mi pomóc, razem nam się uda!
[21:31:07] Anri : *Mimo wszystko powoli się wdrapała na piętro, słysząc ostatnie zdanie szeryfa* Co to było?
[21:31:42] Erzsebet : Feliks dobrze mówi. *Przytaknęła*
[21:32:18] MG Gilbert : *westchnął ciężko* Coś o czym nie mam pojęcia. Zdacie zeznania jutro, albo jeszcze dziś. Wtedy moze będę cos wiedział, a was poinformuję. * przybrał oficjalny ton* Teraz naprawdę, sprzątnę to, a wy wyjdźcie, gut?
[21:32:22] @ Tiago : Coś dziwnego. Jakaś... dzika biedaczka. Odprowadzę Anri do męża i wrócę panu pomóc, w porządku?
[21:32:33] @ Timo : Dawno to mówiła? *zerknął na zegarek* *on uważał, że pewne sprawy są oczywiste, ale nigdy nie chciał być pochopny, cieszył się jednak, że Erzi go popiera.* słowami mostów nie zbudujesz. Trzeba już robić.
[21:32:50] MG Gilbert : Nie. * powiedział troche zbyt poważnie* To znaczy... nie chce, aby coś Ci sie stało, rozumiemy się?
[21:34:08] Anri : *Nie odezwała się. Miała ochotę wyjść. Biedaczka?*
[21:34:49] * MG Gilbert Tsvetan przeprosił jakby nagle mu się zrobiło niedobrze i wyszedł.
[21:35:28] Virgil : Właśnie. co mamy robić? *jeszcze nie myśli o niebezpieczeństwie, więc zapał jest. Przynajmniej na razie*
[21:35:29] @ Tiago : Panu również coś może się stać.
[21:36:32] MG Feliks : Zanim wyjawię cały plan muszę wiedzieć że wszyscy jesteście ze mną. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
[21:37:14] Erzsebet : Ja jestem z tobą. *Zadeklarowała nieco oficjalnym tonem*
[21:37:44] MG Gilbert : Ale ja jestem po to, aby anrażać dla was życie. No już, idźcie, a ja to posprzątam. *zmarszczył brwi*
[21:38:29] @ Timo : *niewygodnie mu się tak z Elką zrobiło* jestem, najwyżej poginiemy.
[21:39:05] Anri : *Narażać życie? Ile razy to Ona widziała, jak zabija. Z zimną krwią. Oddychała ciężko. * Tiago... *chwyciła się jego ramienia.*
[21:40:06] @ Tiago : W porządku. *złapał Anri* Chodź, Anri. Sprowadzimy pomoc dla pana szeryfa.
[21:40:38] MG Gilbert : *westchnął widząc zwątpienie u kobiety* Możesz mi nie wierzyć.. *podrapał sie po karku* ALe robie wszystko, abyście byli bezpieczni. *zrobił troche zbolałą minę* Nie potrzebuje pomocy, naprawdę. Idźcie, zapomnijcie o całej sprawie.
[21:41:59] Virgil : Na mnie możesz liczyć. *wyszczerzył się do Felka*
[21:42:28] MG Feliks : *patrzy po wszystkich czekając aż wszyscy się zgodzą*
[21:43:09] Erzsebet : *Siadła sobie na wolnym krześle*
[21:43:25] * MG Gilbert Muzyka się skonczyła, a raczej płyta zacięła. Burmistrz i narzeczona spoglądają to na radio to na właścicieli knajpy
[21:44:08] Anri : *Kiwnęła głową* Dobrze. *Odparła. Do obu.* Niech tak będzie.
[21:45:56] Erzsebet : *Wstała i poszła podmienić płytę*
[21:46:25] @ Timo : Puść tę, co ją ostanio znalazłem... złoto!
[21:47:20] Erzsebet : A gdzie jest? *Spytała głośniej, coby ją usłyszał*
[21:47:48] MG Feliks : *czeka aż muzyka się włączy, gotowy wyjawić plan*
[21:47:49] * MG Gilbert Para przy stoliku uśmiechnęła się w stronę Erzie, a potem zajęli sie znów koncówką swoich trunków
[21:47:54] @ Timo : Tam przy paprotce!
[21:48:05] @ Timo : *bystry w załatwianiu takich spraw, wiadomo >:C*
[21:48:59] Erzsebet : Ok! *Znalazła płytę i ją włączyła. Wróciła do towarzystwa*
[21:49:12] @ Tiago : W takim razie, idziemy, Anri. *poprowadził ją z domku*
[21:49:18] MG Feliks : Dobrze. Skoro tak to słuchajcie. Po pierwsze musimy wam wyjąć te nadajniki. Są niezbyt głęboko, ale może troszkę zaboleć. Powiemy głośno że idziemy do mnie, tam zostawimy je i wymkniemy się do lasu. Są w nim takie miejsca, w których nie ma ani kamer ani mikrofonów, sprawdzałem. Za trzy godzimy ciężarówka z mlekiem przejedzie koło nas, prowadzi ją mój przyjaciel. Wsiądę tam z bombą. Potrzebny mi jeszcze Timo, pomożesz mi wszystko na miejscu ustawić. Reszta dojdzie do nas na piechotę przy okazji zabierając stąd ważne dla was rzeczy, bo pewnie takie posiadacie. O 11 zdetonujemy ładunek, musicie się wyrobić, bo od razu przechodzimy za mur. Spóźnialskich może dopaść Szeryf.
[21:49:33] MG Gilbert : Miłego wieczoru! *krzyknął za nimi jeszcze i wrócił sprzątać*
[21:50:15] Anri : *Wyszła z Tiago z domku i skierowali się w stronę baru*
[21:50:32] @ Tiago : To było dziwne, Anri. Nie wiem, co to było, ale... mm.
[21:51:00] * MG Gilbert Anri, Tiago. Wyszliście z domku i postanowiliście najpierw zaczerpnąć siwżego powietrza, ale w granicach centrum, bo boicie się, ze w lesie będą podobne stwory do tej kobiety. Ostatecznie zdecydowaliście się pójść do pubu, ale okrężną drogą, aby sie troche uspokoić.
[21:51:43] Erzsebet : Ok. Skoro tak, to do roboty.
[21:51:47] Virgil : A co jeśli ktoś nas zauważy i doniesie? *taka opcja też może się zdarzyć*
[21:52:41] Anri : Jestem przerażona. *Odparła błyskotliwie. Trochę spacerowali. Żałowała, że bar jest już tak blisko. Z drugiej strony spodziewała się tem męża,, to ją podtrzymywało na duchu*
[21:52:41] MG Feliks : To mamy przesrane. Macie się nie dać zauważyć. Albo inaczej: macie sprawiać wrażenie że wszystko gra, jest sobie wieczór, spacerujecie, śmiejecie się i jesteście szczęśliwi. Nikt nam nie zabronił jeszcze spacerować.
[21:53:30] @ Timo : Erzi, weź kosz piknikowy, ja wezmę koc, zapakuj sobie tam ciastka. *dumał* kiedy ruszamy my... dwaj?
[21:53:33] * MG Gilbert Anri byłaś naukowcem, pracowałaś nad ewolucją. Zaczynasz się zastanawiać czy to moze nie było coś w twojej starej praktyce, ale przecież o przeszłosci nie można mówić. Jednak ciśnie Ci sie to na usta.
[21:54:34] @ Tiago : *zaprowadził ją do baru i oddał w ręce męża*
21:54:43] MG Gilbert : *którego tam nie ma D:*
[21:55:35] Erzsebet : Ok. *Zakodowała sobie wszystko w głowie.* Już idę *Uśmiechnęła się i poszła do kuchni*
[21:56:06] Erzsebet : *Taki fail*
[21:56:14] Virgil : Spacer. Dobrze... *zauważył wchodzących Tiago i Anri* O, cześć.
[21:57:04] Anri : *Owszem. Dziwne myśli zaczęły napływać jej do głowy. Przebierała w teoriach Darwina. Wsztrzymała się w komentarzach, choć niejednokrotnie aż otwarła usta. Gdy weszli do Pubu, rozejrzała się po towarzystwie* Gdzie jest Tsvetan?
[21:58:05] MG Feliks : *popatrzył trochę nieufnie na Tiago. On przecież jest zawsze najbliżej szeryfa* Cześć *wzruszył ramionami* gdzieś wyszedł
[21:58:07] Erzsebet : *Wróciła po chwili do towarzystwa* Cześć Anri!
[21:58:26] @ Timo : Musiał na coś wyjść, Anri *zerkał na nią z pewnym zdziwiniem, uśmiechnął się* i dobry... wieczór, niebawem zamykamy.
[21:59:30] * MG Gilbert Tiago, coś Ci nie leży, bo jest dopiero 22, a już będą zamykac i to jeszcze jak mają klientów.
[22:01:08] @ Tiago : Dobry wieczór. Mm, czemu zamykacie? *zerknął na zegarek* Jest wcześnie.
[22:02:05] Erzsebet : Wiesz Tiago, chciałam wyjść dziś na spacer z mężem. W końcu taka ładna pogoda.
[22:02:28] * MG Feliks Feliks nie miał czasu. Mruknął coś pod nosem do Fina. Wstali i wyszli, przy czym Feliks dyskretnie przekazał reszcie żeby wtajemniczyli Anri, a Tiago... Tiago też, jeśli chcieli. Położył na stole klucz do swojego domu, byla tam instrukcja jak wyjąch chipy spod skóry. Dalej mieli się kierować do mieksca zaznaczonego na mapie. Timo i Feliks wychodzą, reszta powinna powoli się zbierać i zacząć wykonywać plan, jeśli chcą się wyrobić.
[22:03:22] * MG Gilbert Tiago, wciąż Ci to brzmi podejrzanie, bo jest noc, to raz, a dwa Fin gdzieś wyszedł z Feliksem. Jeszcze wszystkim sie zainteresował burmistrz, bo podszedł do Węgierki i chciał zapłacić, jeszcze sie wypytuje czemu tak wcześnie zamykają, bo usłyszał rozmowe.
[22:03:51] MG Feliks : *idzie wesołym krokiem uśmiechając się do szystkich po drodze. Tymczasem nawija do Timo* Od razu idźmy do lasu. Wyjmę ci tam chip i wsiądziemy do tego wozu. twoja żona powina zabrać wszystkie potrzebne dla ciebie rzeczy, prawda?
[22:04:28] Anri : Jak to wyjść? *trochę podłamana. Poza tym znowu zaczęło jej coś nie pasować. Miała dość dzisiejszego dnia*
[22:04:47] @ Tiago : Mm? To brzmi niedorzecznie. Prowadzicie interes, czy, mm? Czy zajmujecie się soba? Gdzie człowiek ma spedzić wieczór, jeśli nie tutaj?
[22:05:25] Virgil : *odruchowo zgarnął klucz, nie, nie jest kleptomanem*
[22:06:30] @ Timo : *Idzie i duma nad życiem. Nagle jest o wiele mniej rozlazły niż zwykle* najwyżej coś się zmajstruje. jakie masz konkretnie te materiały?
[22:08:08] Erzsebet : *Tłumaczyła się burmistrzowi przez dłuższą chwilę, po czym zwróciła uwagę na Tiaga* Tiago, my siedzimy tutaj dzień w dzień, a chcemy też mieć trochę czasu dla siebie, nie? A teraz wieczorami jest pięknie. Więc choć raz chcieliśmy się wybrać na mały spacer.
[22:08:09] MG Gilbert : *Gilbert, posprzątał, spalił ciało gdzieś w lesie. Oczywiście opierdzielił "górę" że mogli popełnić taki błąd. Cóż, ostatecznie ludzie zajęli się domem Belgii i Bułgarii. Jeżeli Anri wróci do domu to będzie jak nowy*
[22:08:57] * MG Gilbert Tiago, no to Cię już przekonało, ale Anri jest poirytowana, bo 1. Nie wie gdzie mąż, 2. Sytuacja jest dziwna i chce powiedzieć znajomym o tym co widziała u siebie w domu, bo to ją przerasta.
[22:09:59] MG Feliks : *tłumaczy mu, dużo specjalistycznego słownictwa, całki, macierze, pirotechnika, elektronika, wow*
[22:11:19] Anri : *Oczywiście, że jest poirytowana. Ma ochotę gdzieś iść i się wypłakać, jednakże nie będzie robiła scenek przed burmistrzem. Po prostu chwyciła się mocniej ramienia Tiago* Słabo mi troszkę...
[22:11:20] @ Timo : *chyba znalazłam bratnią duszę, Fifi słucha, pewno pitoli prawie tak bez sensu jak po fińsku. * siedem lat to sporo *w końcu zauważył* i ty cały czas tak?
[22:13:13] MG Feliks : *kiwa głową* Ciężko mi było strasznie. I nie raz otarłem się o włos o gniew szeryfa *idzie zdecydowanym krokiem* Ale już niedługo.
[22:13:27] @ Tiago : *Rzucił Eli spojrzenie, ale odpuścił* *Złapał Anri* Wyjdziemy na świeże powietrze.
[22:13:52] Erzsebet : *Poklepała Anri pokrzepiająco po plecach i poszła do kuchni po koszyk*
[22:15:35] Virgil : Właśnie, Anri, przydałoby się poszukać Tsvetana. *wstał*
[22:16:42] @ Timo : Masz kogoś po drugiej stronie? *lazł* nie pamiętam, czy wspominałeś... A, wiesz, myślałem, może... wiesz, to zabawne, ale jakby nam się tylko śniło, że jest druga strona?
[22:17:05] Erzsebet : *Wyszła z kuchni z koszykiem, po czym poprosiła wszystkich o wyjście, bo zamyka*
[22:17:50] * MG Gilbert W takim razie wszyscy wyszli na zewnątrz. Ludzie przechadzają się po ulicy, w końcu to centrum miasteczka i nie jest aż tak późno, więc trzeba uważać.
[22:18:29] Anri : Tsvetan! *Jęknęła. Wyszła na świeże powietrze, jednakże bardziej interesowały ją losy jej męża. JESZCZE nie płakała. Czuła się bardzo słabo.*
[22:18:47] @ Tiago : *Wyprowadził Anri* Wszystko będzie dobrze, Anri. Znajdzie się.
[22:19:37] MG Feliks : Nie, z nikim nie udało mi się skontaktować. Dobrałem się do telefonu u Szeryfa, nie pytaj jak, ale chyba tutaj działają tylko wewnętrzne numery... Jednak o ile moje założenia są słuszne, niedaleko jest duże miasto. Przecież sam Szeryf nie będzie nas wszystkich gonil poza murami. Tu się kończy jego władza. *zaśmiał się* Tak, to takim czasie można mieć takie wrażenie... Ale jeśli tak, to chcę powrócić do snu *zatrzymał się w głębi lasu* Podaj mi prawą rękę *wyciągnął nożyk* Mam nadzieję że masz dobrą odporność na ból
[22:20:29] @ Timo : *Uśmiechnął się szeroko, pokazując zęby* ten, to nie ważne, jaką mam odporność *powiedział po prostu i wyciągnął prawą rękę. Na szczęście - tym razem to nie było Petsamo*
[22:21:14] Erzsebet : *Wyszła, zamknęła lokal i dyskretnie skierowała się do domu Feliksa*
[22:22:22] MG Feliks : *złapał go za nadgarstek i sprawnie zrobił nacięcie na przedramieniu. Trochę się nadłubał, ale w końcu wyciągnął chip* oni też powinni sobie z tym poradzić *westchnął* zostawmy to tutaj. Pomyślą że siedzimy sobie i pijemy piwo, tu nie jest jeszcze tak daleko żeby mogli cos podejrzewać. I chodźmy dalej, za jakiś czas przyjedzie ciężarówka
[22:24:17] Anri : Virgil... *Coś chciała zacząć, ale po chwili nie wiedziała, co. Ah te kobiety! Za dużo emocji.* Co teraz? Nic mu nie jest, prawda?
[22:25:53] Virgil : Nie, tylko gorzej się poczuł. Wiesz, jaki zaduch jest w knajpie. Mówił, że idzie się przejść, czy coś...
[22:26:22] @ Tiago : Virgil, zajmij się Anri. A ja go poszukam, w porządku?
[22:28:08] Virgil : *skinął Tiago głową* Dobrze.
[22:28:32] @ Timo : *przyjemne to nie było, a młody nie chciał krzyczeć, pewno się przy tym spocił i nazgrzytał zębami* *krew mu ciekła, to siegnął po chustkę do kieszeni* mogłem wziać piwo... *przypomniały mu się spacerki z mężem i nabrał większej chęci na spitolenie :C* jesteś pewien tego faceta?
[22:29:02] Anri : Znajdź go Tiago, proszę. *Chwyciła się ramienia Virgila*
[22:30:59] MG Feliks : Tak, wierz mi, ma na zewnątrz żonę i dwójkę dzieci... No dobra, idziemy dalej
[22:32:11] Erzsebet : *Trafiła pod wskazany adres i czekała na Virgila z kluczem*
[22:33:38] Virgil : *no to powoli ją prowadzi w stronę domu Feliksa. Nie spieszy się, coby nie wzbudzać podejrzeń* Jak się czujesz? Wszystko w porządku?
[22:33:45] @ Timo : *obwiązał sobie chustką ramię, krzywił się*jakbyśmy byli w wodzie, to by połowa rekinów już przypłynęła... Też mam tam kogoś. *idzie*
[22:34:59] MG Feliks : *zaśmiał się* tutaj na szczęście nie ma rekinów *jakoś tak lepiej mu się idzie* pomyśl, do rana może będziemy już w jakiejś cywilizacji...
[22:35:38] Anri : *Ni nie było w porządku. * Tsvetana nie ma. To wszystko. *Zdecydowała się na lekki uśmiech. * Tak, jest w porządku. Po prostu coś dzisiaj słabo mi. To chyba ciśnienie. *I zachichotała. Wiedziała, że tłumienie emocji jest złe. Ale nie miała zamiaru opowiadać Virgilowi, co się stało. Jeszcze mu nie ufała - była tu sześć razy dłużej niżeli On.*
[22:35:47] * MG Feliks na stole leży kilka kartek, nożyk, mapa, instrukcje
[22:37:02] @ Timo : *nie widział sensu nastawiać się na ranek* nie chcę myśleć, wiesz? Bo jak za dużo pomyślę, a nie wyjdzie, to bedzie gorzej. *łapy w kieszenie*
[22:38:39] * MG Gilbert Timo, Feliks. Widzicie jak coś się porusza w krzakach
[22:39:09] MG Feliks : Tak, lepiej się potem miło zaskoczyć. Dobra, to tu *zatrzymali się* Teraz musimy czekać na ciężarówkę, powinna być za kilka minut... *zerka na krzaki* Oho. *odsuwa się* Nie wiem co to, lepiej się nie zbliżajmy...
[22:40:26] Virgil : No, to całe szczęście. Bo wiesz, tak jakby będziemy zaraz się stąd wynosić. *drugie zdanie powiedział dość cicho, żeby nikt poza Anri nie słyszał. Dalej idą spacerowym krokiem*
[22:40:34] MG Gilbert : *Cóż, w całym miasteczku są kamery i podsłuchy, więc Gilbert wiedział gdzie Węgierka idzie. Wszedł pierwszy do domu Feliksa i tylko czekał aż koobieta tam wejdzie. Wcześniej przeczytał całe plany*
[22:40:47] Erzsebet : *Siedziała na schodach*
[22:41:35] MG Gilbert : *znaczy nie plany, a rozgardiasz, bo nie bałagan, a plany gdzieś pochowane*
[22:42:11] Erzsebet : *Weszła po cichu do domu Felka*
[22:42:14] @ Timo : *skoro są lesie, to powinny być tu jakieś kijki. to Timo złapał za jeden* tu są jakieś wilki? *odsunął się na ugiętych nogach. Był tylko pirotechnikiem, a nie myśliwym ;C*
[22:42:15] * MG Gilbert Elka słyszysz jak ktoś chodzi po domu i przewraca jakieś przedmioty
[22:42:58] MG Feliks : *panicznie macha nożykiem* żadnego tu nie widziałem. Nie przedostały się przez mur chyba...
[22:43:59] Erzsebet : *Usłyszała raban, więc postanowiła schować się pod schodami (jeśli owe są)*
[22:44:53] Anri : *Zatkało ją* Ale... jak to? *Nawet się nie pytała, kto będzie uciekał. Bała się tej informacji. Bała się już wszystkiego*
[22:45:31] Tsvetan : *Pierwsze co poczuł gdy otworzył oczy to okropny ból jaki przeszył go od głowy aż do pięt. Jęknął gardłowym głosem i zamrugał wolno by rozjaśnić zamgloną wizję. Powoli usiadł i się rozejrzał. Był w lesie choć szczerze powiedziawszy nie pamiętał jak się tu dostał, powoli wstał na nogi i zaczął się rozglądać. Zaczął po chwili słyszeć jakieś głosy... znajome głosy.*
[22:45:40] Erzsebet : *No to postanowiła sprawdzić kto to*
[22:46:18] MG Feliks : *opuścił nóż* Tsvetan? *podchodzi bliżej* na Boga, co ty tu robisz?
[22:46:35] * MG Gilbert Tsve, to Szeryf Cię tak załatwił, pamiętasz tylko przebłyski i podzielisz się nimi z Felem i Timo, coby nie było wam tak łatwo.
[22:47:46] * MG Gilbert Węgierko weszłaś, a tam wszystko rozwalone. Jakieś papiery, części, tylko ubrań i jedzenia brakuje. Z salonu wyszedł Gilbert, uzbrojony.
[22:47:55] Virgil : Spokojnie, wszystko jest dobrze zaplanowane, musi się udać.
[22:47:59] @ Timo : *to Bułek dostał się tu wcześniej*... hej, hej, co ci? *przykląkł* słyszysz mnie?
[22:48:28] MG Gilbert : aha. * powiedział mierząc ją wzrokiem* Więc tutaj będziecie się spotykać tak? *uśmiechnął się wrednie jak na nią spojrzał* Czemu wyglądasz na taką przestraszoną? Czyżbyś robiła coś ZŁEGO?
[22:48:41] Tsvetan : *Słysząc głos bliżej siebie, a co więcej - swoje imię, odwrócił się, jednak zbyt gwałtownie.* Agrh.. *Oparł się ręką o najbliższe drzewo a drugą złapał za tył głowy* ... Sam bym chciał to wiedzieć... *Stęknął*
[22:49:40] Erzsebet : *Spojrzała przerażona na Szeryfa i cofnęła się kilka kroków. Nic nie odpowiedziała*
[22:53:52] Tsvetan : Co tu się do diaska dzieje... *Warknął i spojrzał z pod byka na Timo* Dzięki. Prawdziwy z ciebie kumpel *Burknął choć bardziej pół-żartem niz na serio.* Więc do- *Przerwał gdy poczuł po raz kolejny ostry ból tym razem w ręce i rzucił pięknął wiązanką przekleństw* ODWALIŁO CI?! Kurna... *Skrzywił się i złapał za krwawiące ramię* O co do cholery chodzi może mi ktoś wytłumaczyć łaskawie?! Gdzie jest Anri?! *Rzucił do Feliksa*
[22:54:52] MG Gilbert : Szkoda. Naprawdę szkoda. *stwierdził i zrobił przez chwilę naprawdę zbolałą minę, jakby jedną z niewielu szczerych. Następny ruch był szybki, Gilbert był blisko swojej ofiary, więc jedynie podniósł pistolet i wycelował prosto w serce* Śpij dobrze. *uśmiechnął się przeciągle*
[22:55:06] MG Feliks : *wrzucili Bułeczkę do ciężarówki, Feliks coś powiedział do kierowcy i odjechali* W skrócie to wynosimy się stąd, Anri jest w drodze, luz. Panuję nad wszystkim c:
[22:55:33] @ Timo : Cicho, to dla nas wszystkich, w tym Anri będzie lepiej *złapał go mocniej* Idziemy.
[22:58:44] Tsvetan : *Dudniący ból w głowie nie zabardzo dawał mu pole do myślenia, ale postanowił się więcej nie kłócić skoro Anri nic nie było* A Virgil? Ela? Tiago? *Spojrzał na reszte*
[22:59:20] @ Tiago : *Tiago szuka męża :c nawet nie swojego :C *
[22:59:39] Erzsebet : *Padła na ziemie nieżywa, a Timo ma przeżyć żałobę*
[22:59:39] Virgil : *idą w stronę domu Feliksa, są już niedaleko*
[22:59:51] MG Feliks : Są w drodze. *patrzy za okno* Na pewno nic im nie jest. Pewnie teraz Elka się śmieje bo wie że sramy po gaciach a ona taka odważna
[23:00:01] MG Gilbert : *posadził Węgierkę na kanapie w jakis magiczny sposób, a poitem położył jej w ręce jeden z pistoletów, tak jakby sama sie zabiła. Później wyszedł z domu i odjechał Swoim samochodem*
[23:00:44] @ Tiago : *biega bez sensu po wiosze :CCC *
[23:01:13] MG Gilbert : *podjechał do Tiago i zwolnił* Co się stało, Tiago? Kogoś szukasz? Gdzie Anri? *zmarszczył brwi*
[23:01:23] @ Timo : Na pewno jest jak jest *denerwował się* daleko jeszcze?
[23:02:23] @ Tiago : Została z Virgilem. Szukam Tsvetana, wyszedł z pubu i nie mogliśmy go znaleźć. A co z tym ciałem, szeryfie?
[23:02:37] MG Feliks : Nie. W torbie za tobą jest bomba, możesz sobie zobaczyć.
[23:02:41] Virgil : *dotarli do chałupy, Virgil otworzył drzwi i puścił Anri przodem*
[23:02:57] MG Gilbert : Wzięli je do laboratorium, jutro będą wyniki. Wsiadaj, poszukamy razem. *zatrzymał się* Tsvetan to przecież dobry obywatel.
[23:02:58] Tsvetan : *Skinął głową i wziął głęboki oddech* Gdzie jedziemy tak w ogóle.? *Miał się podzielić info, ale jak nie pytają to co...*
[23:03:23] @ Timo : * to się zainteresował, sięgnął ostrożnie* W ogóle... co cię tak przejechało? Wilki?
[23:03:42] @ Tiago : Mm, zgadza się. *wsiadł* Poza tym, Timo i Erzsebet zamknęli wcześniej. To dziwne.
[23:04:51] Anri : *Weszła przodem. I to była zła decyzja. Od razu ryknęła, gdy zobaczyła kanapę. I przewaliła się na Vergila*
[23:05:18] MG Gilbert : *zmarszczył brwi, niby nic nie wiedząc o Elce* Naprawdę? *ruszył samochodem* Widziałem Feliksa i Timo gdzieś w okolicach lasu, Erzie z nimi nie było. *oczywiście, ze nie widział, ale podejrzewa, ze oni do muru idą, bo do czego innego, więc wypada sprawdzić*
[23:05:58] @ Tiago : *uniósl brwi* Timo i Ela utrzymywali, że idą na spacer...
[23:06:55] * MG Feliks dotarli pod mur. Samochód zaparkował, a Feliks i Timo zajęli się rozplanowywaniem akcji z bombą. Tsvetan wciąż zamroczony bacznie ich obserwuje i dalej się dziwi wielce
[23:07:32] Tsvetan : *Podniósł zdezorientowany wzrok na Timo* Mogli mnie nawet zrzucić z samolotu... nic nie pamiętam. *Pokręcił głową i zamknął oczy, gdy w końcu coś mu błysnęło* Chciałem zapalić... wyszedłem z baru i zrobiło mi się ciemno przed oczami... *Zmarszczył brwi* pamiętam chyba... coś się świeciło... bardziej, odbijało światło... gwiazda *coś bredzi ale pewnie mu chodzi o odznakę szeryfa*
[23:07:47] MG Gilbert : To już w ogóle brzmi dziwnie. *przyspieszył trochę* Wyglądali jakoś podejrzanie? Byli w grupie? *zmarszczył brwi* Bo kto to widział tak knuć po kątach
[23:10:59] Virgil : *złapał Anri, coby nie upadła, ale jej krzyk sprawił, że sam był bliski paniki. Nie wiedział, o co chodzi, dopóki nie zobaczył na kanapie znajomo wyglądającego trupa. Miał chęć się jak najszybciej ewakuować, ale udało mu się powstrzymać*
[23:11:13] MG Feliks : Musimy podłączyć te kabelki. I jeszcze to podpiąć. A tutaj podłączymy do akumulatora ciężarówki... *gada* Boże, mam nadzieję że tamci są już w drodze.
[23:11:19] @ Tiago : Mm... pili razem, jak zwykle. Timo, Virgil, mm... Feliks?
[23:11:41] @ Timo : Cicho *podłącza* mówcie ciszej, niżej to światło. I szybciej.
[23:12:09] MG Gilbert : To brzmi okropnie podejrzanie. *skręcił na jakąś leśna drogę* Jeszcze to zamkniecie o 22, *prychnął* Powiedz mi Tiago, czy tutjaj naprawdę aż tak zle sie żyje? Przeciez to przyjazne miasteczko.
[23:12:30] Tsvetan : *nikt go nie słucha, Gilbo nie żyjesz, kazałeś im wyjść :CCC*
[23:14:12] Anri : *Zaczęło ją mroczyć przed oczami. Poryczała się. Miała ochotę gdzieś uciec. Chciała też mieć nadzieję, że to tylko zły sen, a jak się przebudzi, to znajdzie się obok swojego męża, w kochanym wyrciu, w swoim domu*
[23:15:17] @ Tiago : *zawahał się dłuższą chwilę* ...szeryfie, mam być zupełnie szczery?
[23:15:17] @ Timo : *nasłuchuje samochodu i pracuje* Tsven, weź ten kij-
[23:16:43] Tsvetan : *wstał i wziął "ten kij"* ... *ma "ten kij"* chcesz go?
[23:17:33] @ Timo : Stój z nim na czatach, ja robię w elektrycznym-
[23:18:13] MG Gilbert : *spojrzał na niego z tęgą miną* Nie, bo ja nie mogę być z Tobą szczery. *westchnął* Moze po tej nocy będe mógł. *kiedy znaleźli sie w okolicy muru zgasił na chwilę samochód i wyciągnął jakieś dziwne urządzenie namierzające. Widzi, że Virgil i Anri są w domu Feliksa, więc tylko poczeka gdzie będą szli*
[23:18:37] Virgil : Spokojnie... *ta, łatwo powiedzieć, sam się zaczął tym wszystkim denerwować. Zaprowadził Anri do najbliższego krzesła i posadził ją na nim, a sam zaczął szukać tego, co zostawił dla nich Feliks* Musimy się pospieszyć.
[23:19:45] * MG Feliks Virgil znalazł potrzebne papiery. Musiał teraz wyjąć ich chipy, chociaż... to było teraz mało istotne, szeryf i tak jest zajęty. Lepiej od razu iść na miejsce zaznaczone na mapie
[23:20:36] Tsvetan : *Wyszedł przed ciężarówkę, a następnie stanął pod drzewem i zaczął uważnie obserwować drogę*
[23:20:50] Anri : *Virgil szukał w jakiś papierach, a Anri nie ogarniała już rzeczywostości* Musimy.. .*mruknęła tylko.*
[23:20:54] @ Tiago : W takim razie.... to miasto to raj na ziemi.*wysiadł również* Co to?
[23:23:05] MG Gilbert : To? *spojrzał na urządzenie* Coś w rodzaju rozbudowanej krótkofalówki, muszę wiedzieć co sie dzieje w mieście, to raz, a dwa jak tam idą badania. * schował urządzenie. Muru nie widac, bo jest za drzewami*
[23:23:10] @ Timo : *grzebał dalej, po cichu przeklinając*
[23:23:34] MG Feliks : Nie chcę nic mówić, ale... Powinni już tu być... *mruknął cicho*
[23:23:47] @ Tiago : Badania? Nad tymi... stworami?
[23:24:22] MG Gilbert : Nad tą martwą kobietą, skąd się wzięła/ *kłamie jak z nut, ale cóż* Bo przeciez obiecałem wam, że powiem.
[23:25:12] @ Tiago : Już teraz prowadzone są badania? Bardzo szybko. Dobrze, że tak o nas... dbacie. *kurtuazja :c *
[23:25:43] @ Timo : ...Dajemy chwilę?
[23:26:00] Tsvetan : *Spojrzał na Feliksa z niepokojem* ... Co to znaczy że powinni już być.
[23:26:01] MG Gilbert : Ja, poza tym mnie też przeraziła ta kobieta. Niby człowiek, a... meh. *pokiwał głową w zrezygnowaniu*
[23:26:26] @ Tiago : Ale wie pan, skąd mogła się wziąć.
[23:26:38] MG Feliks : Jasne że dajemy. Taka była umowa *spojrzał na Bułeczkę* To co myślisz. Ale na razie jeszcze nie panikujmy.
[23:26:53] Virgil : *zapoznał się z instrukcjami, po czym podarł wszystkie kartki poza mapą. Poszedł szybko do kuchni po nóż, z którym wrócił do Anri. Wziął ją za rękę i szuka miejsca, gdzie wszczepiony jest chip* Musimy się pozbyć chipów. *zanim Anri zdążyła zareagować, spróbował wydłubać jej urządzenie z przedramienia*
[23:27:08] @ Timo : Mogą nie żyć, a jak nie uciekniemy to też zginiemy.
[23:27:17] MG Gilbert : *zmrużył oczy spoglądajac na Tiago* powiem Ci po dzisiejszym wieczorze. Obiecuje. Tylko nie wątp w to, ze Ci powiem. To poważna sprawa.
[23:27:51] MG Feliks : *uniósł brwi* chcesz zostawić swoją martwą żonę?
[23:27:59] MG Feliks : * cb mnie nie lubi
[23:28:22] Tsvetan : *Zacisnął zęby niemalże tak mocno jak i pięści i rzucił Timo ostre spojrzenie* Przyjadą.
[23:28:37] @ Tiago : ...skoro pan tak mówi. *odpuścił* Mogę jakoś pomóc?
[23:28:57] @ Timo : Jeśli nie przyjdą, to znaczy, że ich dopadło to, co Tsvetana *zacięcie w oczach*
[23:29:11] MG Feliks : Ile jeszcze dajesz im czasu?
[23:29:54] Anri : *Łzy jej same napłynęły do oczu, gdy czuła ból. Mimo wszystko przez zjechaną psychikę, nie odczuła tego tak mocno. Gdy już było po wszystkim, ze zdziwieniem przyjrzała się urządzeniu. Teraz napłynęła złość. Sama wzięła nóż i po przejrzeniu instrukcji, wydłubała Virgilowi jego chip*
[23:30:00] @ Timo : *wahał się, z trudem mu przychodziły te słowa, ale serce rwało się na wolność* dziesięć minut.
[23:30:25] MG Gilbert : Wróć do samochodu i prznieś mi strzelbe z bagażnika, sobie weź pistolet ze schowka. Wiesz jak sie nim posługiwać? * wyciągnął telefon komórkowy i wybrał numer Timo, który miał, bo przecież czasami chciał zamówić jakież żarcie do domu <3. Zawzięcie chce ich znaleźć i nie dopuscić do katastrofy*
[23:31:03] * MG Gilbert Timo, telefon Ci zadzwonił, jeżeli masz go w kieszeni :"D
[23:31:45] Tsvetan : *Uderzył dłonią o drzewo by powstrzymać się od czegoś czego nie chciał powiedzieć* Jeśli nie przyjedzie... ja też zostaje.
[23:33:22] @ Tiago : ...nigdy nie strzelałem. *przyznał wprost. Strzelał tylko celnym komentarzami w artykułach do gazet* *ale jak go Prus poprosił, to tak zrobił. Podał mu strzelbę i znalazł sobie pistolet*
[23:33:49] MG Gilbert : *dzwoni* Dzięki. Zaraz Ci pokaże jak sie tym obsługiwać *nasłuchuje dźwieku telefonu*
[23:34:28] @ Timo : *zabiło mu mocniej serce, wyrzucił telefon na ścieżkę i spróbował rozbić kamieniem*
[23:34:37] @ Tiago : Od razu ostrzegę, szeryfie, że nie będę strzelać do ludzi.
[23:34:50] MG Feliks : Ejejej, kto to był? Może Ela?
[23:35:44] MG Gilbert : ... nie wiadomo czy to będą ludzie. *spojrzał na niego poważnie, ale zaraz usłyszał urywany dźwięk telefonu. Wie mniej wiecej w którą stronę jechac* Pistoletem robisz tak. *pokazał mu na swoim * i strzelasz. A teraz do samochodu, jedziemy w miejsce gdzie, możliwie coś knują. * poszedł w stronę terenówki*
[23:35:52] Virgil : *bolało jak diabli, ale adrenalina chwilowo częściowo przytłumiała ból. Miał nadzieję, że Anri nic mu przypadkiem nie uszkodziła. No ale nie ma czasu się nad tym zastanawiać, muszą się stąd wynosić. Złapał Anri zdrową ręką i poprowadził w kierunku miejsca zaznaczonego na mapie*
[23:36:21] @ Timo : *był zdesperowany* nie może nas nikt tu usłyszeć. Nikt. *mogli Elkę zmusić do tego, by dzwoniła, ale pierwsze, co Timo przyszo do głowy, to zasada, ze teleofn należy odebrac. Więc to nie z Elą mu się skojarzyło*
[23:36:28] * MG Feliks droga którą Feliks zaznaczył na mapie była dbrym skrótem, więc dojście do celu nie powinno im zająć zbyt długo
[23:37:29] MG Feliks : *pokiwał głową* Zaraz minie czas *spojrzał na Tsvetana* a co jeśli zostaniesz tu na marne?
[23:38:07] Anri : *Anri to była naukowiec. Ogarnia anatomię - ba! Wie, jak się te tkanki wytworzyły. * Tak, chodźm. * Parę ruchów nożem, a w sercu blondyny pojawił się taki dziwny płomyk - nie chciała płakać i ubolewać. Chciała do męża. Chciała do przyjaciół. Chciała wolności*
[23:38:10] @ Tiago : ...w porządku. W porządku. *zgodził sie bez zastanowienia*
[23:38:41] Tsvetan : Nie ruszam się bez niej... *Odpowiedział nawet nie odwracając się w ich strone*
[23:38:42] MG Gilbert : *w takim razie weszli do samochodu i pojechali w kierunku dźwięku. *
[23:39:04] @ Tiago : *Tiago się stresował i ściskał pistolecik :C *
[23:39:13] @ Timo : *aha, to się nie rzobił ten telefon?*
[23:39:29] MG Feliks : Dobrze. Ale wycisz proszę telefon *swój też wyciszył*
[23:39:51] * MG Gilbert rozbił się, ale był krótki dźwięk,. a Gilbo łapie sie wszystkiego coby muru nie rozwalic
[23:41:42] @ Timo : *Rwał się na wolność, przestawił się na zupełnie inne podejście. Skupił się na celu :C dlatego był taki o, to się nazywa czasowe wyłączenie empatii* jeśli nadjadą - możesz sprawdzić, kto to. Wyjśc po nich *może da to trochęczasu*
[23:42:01] Tsvetan : *Sięgnął do kieszeni ale nie znalazł swojego telefonu* ... Musiał mi gdzieś wypaść... *Zaczął się rozglądać. PLOT TWIST*
[23:42:16] MG Feliks : *patrzy na zegarek* minuta *zostawiają bombę pod murem i odsuwają się na bezpieczną odległość. Feliks wcisła w ręku zapalnik*
[23:42:24] Virgil : *biegną z Anri, są już prawie na miejscu*
[23:43:19] MG Gilbert : *podjechali w takim razie, Gilbert wypadł z samochodu* Nienormalni jesteście, prawda?! *aż się postresował* Weź stamtąd tą bombę, bo wszyscy po kolei umrzemy! Już!
[23:44:13] @ Timo : Wysadzaj! My umrzemy tak, czy inaczej *sam weźmie i wciśnie ten zapalnik, jeśli Feliks się zawaha*
[23:44:25] MG Feliks : *zobaczył że Virgil biegnie. dalej nie mogą czekać. Wcisnął przycisk zapalający bombę*
[23:44:39] @ Tiago : *wysiadł z samochodu, uniósł pistolet, ale nie strzeli :c *
[23:45:01] @ Timo : *odsunął się*
[23:45:14] @ Timo : *za drzewko*
[23:45:26] * MG Feliks Bomba była zbyt blisko Szeryfa i jego pomocnika. Wybuchło. Poszło wielkie jebut i Gilbert oraz Tiago zniknęli w ogniu. W murze powstała dziura
[23:45:40] @ Tiago : *PŁONIE :C *
[23:45:46] @ Tiago : *ŚMIERDZI SPALENIZNĄ*
[23:45:55] Tsvetan : *KOALA TEŻ PŁONIE*
[23:45:55] MG Feliks : *krzyknął, bo mocno jebło* Chyba... się udało?!
[23:46:01] @ Timo : *silikon się topi Portowi*
[23:46:06] @ Timo : GDZIE ERZI?
[23:46:37] * MG Feliks Udało się. Dziura, a aza dziurą dalszy las, a za lasem? Zaraz zobaczymy. Tylko nagle... nagle coś...
[23:47:00] Anri : *Biegła w stronę muru. Widok wybuchającej bomby i dziury w murze zrobił na niej ogromne wrażenie. Mimo wszystko pierwsze co, to znalazła ukochanego* TSVETAN!
[23:47:22] * MG Feliks Nagle zza dziury wyjrzały dziwne kreatury. Ni to ludzie, ni mutanty. Dokładnie to samo co było w domu Anri.
[23:47:40] @ Tiago : *pozostawił zwęglone atrakcyjne zwłoki. Tylko zwęglone :c *
[23:48:23] Tsvetan : Anri! *Podbiegł do niej i przygarnął do siebie* O mój boże... myślałem że cię straciłem... *przytula z uczuciem ;;;*
[23:48:25] * MG Feliks od razu rzuciły się na ludzi. Chociaż wszyscy próbowali uciekać, dopadły każdego: Timo, Tsvetana, Anri, Virgila, Feliksa... Nie pozostał nikt. Wszyscy zostali pożarci.
[23:48:46] @ Tiago : *a pewnie zanim spłonął, to trochę krzyczał. Bo mu się topiła jego piękna twarz*
[23:48:51] @ Timo : *próbował walczyć, ale go zjadły >:C pewno zginął jak wariat*
[23:49:04] Tsvetan : ...Hmmm....*przytula zwłoki Virgila* ;_; no nieeeee
[23:49:32] Anri : Kocham cię... *I tak oto zginęła w objęciach męża. Coś piękniejszego?*
[23:49:45] * MG Feliks chcecie poznać prawdę, którą skrywał Szeryf? Mamy rok 3285. Po wypadku zostaliście zahibernowani i obudzeni tu, w Wayward Pines. Ostatnim mieście ludzi. Mutacja która dopadła ludzkość pochłonęła cały świat. Nie zostało już nic, tylko Wayward Pines i mur który go bronił... do czasu
[23:50:17] * MG Feliks niszcząc mur pomogliście mutantom przedostać się do tej ostoi ludzkości
[23:50:31] @ Timo : //E tam, taka tam ludzkość. Jakieś naziole/
[23:50:36] * MG Feliks i nikt nie żyje. Pomarli, amen
[23:51:18] * MG Feliks PS EVENT NA PODSTAWIE SERIALU "WAYWARD PINES", wygooglujcie sobie moje słoneczka c:




[20:07:02] Prusy : // to, ten, prosiłbym, aby każdy kto bierze udział w evencie zmienił swój nick na imię postaci D:
[20:09:58] Anri : // Tylko pierwsze imie, czy nzwisko też? / Męża mojego nie ma. :C
[20:10:33] Tiago I Piękny joined the chat on Sob Sie 15, 2015 8:10 pm
[20:10:50] @ Tiago I Piękny : // Ojej, to nie ten event
[20:12:03] Anri : // Eh, jak kocha to przyjdzie, prawda? ;;
[20:12:05] @ Timo : //omg,nie ma szkota - przejmuję ten kurnik
[20:12:16] MG Gilbert : // BUŁKA FRAJER ZAPOMNIAŁ
[20:12:26] Anri : // Czyli nie kocha. ;;
[20:12:40] @ Timo : //Mąz nie musi kochać swojej żony
[20:12:47] @ Timo : //ja swojej nie kocham i to nie szkodzi.
[20:13:20] @ Timo : //>:C
[20:13:46] Erzsebet : (Ledwo zostaliśmy małżeństwem i już mnie nie kochasz?! FOCH! xD)
[20:14:15] MG Gilbert : // Fin jest gejem, wybacz mu
[20:14:22] @ Timo : //No nie, nigdy cię nie kochałem. Jesteś miła, ale...
[20:14:32] MG Gilbert : // gejfriend
[20:14:51] @ Timo : //mam oczekiwać napastywania o przedłużenie gatunku?
[20:15:13] Erzsebet : (Nie)
[20:15:16] MG Feliks : // tak
[20:15:25] Bułgaria joined the chat on Sob Sie 15, 2015 8:15 pm
[20:15:25] @ Timo : //UCIEKAM STONT
[20:15:33] @ Timo : //fuj, kobieta
[20:15:43] Bułgaria : // sorrki za spóźnienie xD
[20:17:20] @ Timo : //ty się śmiejesz, a to prawdziwy problem
[20:18:05] MG Gilbert : // SORY, taki mamy klimat
[20:22:27] MG Gilbert : // bułka zmien nick na imie \
[20:22:34] Bułgaria : // jużjuż
[20:26:00] @ Timo : //jezu, co za imię ma Bułka
[20:26:49] Tsvetan : // Przepraszam ;; mama mnie nie kochała

[21:24:34] Tsvetan : // *czeka z otwartymi ramionami* *nie martw się Romuś nie zdradzam cie*
[21:24:58] Virgil : //*żonę zdradzasz*
[21:25:31] Tsvetan : *anotak*


[21:31:34] Virgil : //Bułek prosił, żeby przekazać, że neta mu urwało D:
[21:34:49] * MG Gilbert Tsvetan przeprosił jakby nagle mu się zrobiło niedobrze i wyszedł.
[21:36:14] @ Timo : //BUŁGAR POSZEDŁ DONIEŚĆ
[21:36:32] MG Feliks : // BUŁGAR KAPUŚ


[21:37:14] Erzsebet : Ja jestem z tobą. *Zadeklarowała nieco oficjalnym tonem*
[21:37:42] MG Feliks : // Elka nie wie że ją mąż dla innego faceta zostawi <3


[21:49:33] MG Gilbert : Miłego wieczoru! *krzyknął za nimi jeszcze i wrócił sprzątać*
[21:49:48] MG Feliks : // Gilbo sprzątaczka c:
[21:50:09] MG Gilbert : // Ordnung must sein >:C


[22:02:05] Erzsebet : Wiesz Tiago, chciałam wyjść dziś na spacer z mężem. W końcu taka ładna pogoda.
[22:02:14] MG Gilbert : // myślałem, że to Fin napisał.
[22:02:25] @ Timo : //mężem :C


[22:05:25] Virgil : *odruchowo zgarnął klucz, nie, nie jest kleptomanem*
[22:06:01] MG Feliks : // typowy Rumun xD


[22:55:03] Tsvetan : // Romuś... Żono... Ratujcie biją mnie ;;;;;;;;; *ex-wojskowy*


[22:55:06] MG Feliks : *wrzucili Bułeczkę do ciężarówki, Feliks coś powiedział do kierowcy i odjechali* W skrócie to wynosimy się stąd, Anri jest w drodze, luz. Panuję nad wszystkim c:
[22:56:06] Tsvetan : // Fel, wyobraziłem sobie Polaka który wrzuca kajzerke do cięzarówki i zapina jej pasy...


[22:57:38] Erzsebet : Co?! *Zrobiła przerażoną minię i sparaliżowana strachem nie mogła się ruszyć*
[22:57:53] MG Gilbert : *no to ją zabił już przeto*
[22:58:05] MG Feliks : // nie zauważyła XDDDD
[22:58:21] MG Gilbert : // UPS.
[22:58:30] Anri : // biedna Elka


[22:58:44] Tsvetan : *Dudniący ból w głowie nie zabardzo dawał mu pole do myślenia, ale postanowił się więcej nie kłócić skoro Anri nic nie było* A Virgil? Ela? Tiago? *Spojrzał na reszte*
[22:59:09] @ Timo : Ela nie żyje, ale jescze o tym nie wiem *wyjaśnił uprzejmie*


[23:04:15] @ Timo : //Erzi spieszyła się zginąć
[23:04:28] @ Timo : //Przynajmniej nie muszę udawać, że lecę na jej cycki


[23:08:27] * MG Gilbert Virgil, Anri. W domu jest bałagan, a jak wjedziecie do salonu to zastaniecie martwą Erzie.
[23:08:50] Virgil : //już przeszliśmy i znaleźliśmy
[23:09:01] Tsvetan : // Prus zapłon Pro XD
[23:09:15] MG Feliks : // XDDD
[23:09:23] MG Gilbert : // SHIET


[23:31:03] * MG Gilbert Timo, telefon Ci zadzwonił, jeżeli masz go w kieszeni :"D
[23:34:28] @ Timo : *zabiło mu mocniej serce, wyrzucił telefon na ścieżkę i spróbował rozbić kamieniem*
[23:34:37] @ Tiago : Od razu ostrzegę, szeryfie, że nie będę strzelać do ludzi.
[23:34:50] MG Feliks : Ejejej, kto to był? Może Ela?
[23:35:29] Tsvetan : O tym nie pomyślał XD
[23:35:45] MG Feliks : // *a może pomyślał właśnie xD*


[23:39:54] Erzsebet : (Bułka tak mocno zakochany w Anri, że aż po prostu żygam tenczom)
[23:40:25] Tsvetan : // <333 Dzisiaj się dowiedziałem że jest moją żoną
[23:40:34] MG Gilbert : // Oddany Bułka
[23:40:34] Tsvetan : // ah piękna miłość
[23:40:46] Anri : // Kocham cię Bułko. <3
[23:40:54] Tsvetan : // a ja ciebie rogaliku <3


[23:43:19] MG Gilbert : *podjechali w takim razie, Gilbert wypadł z samochodu* Nienormalni jesteście, prawda?! *aż się postresował* Weź stamtąd tą bombę, bo wszyscy po kolei umrzemy! Już!
[23:44:02] Tsvetan : // weź tą bombe młody człowieku i do swojego pokoju. SZLABAN NA INTERNET


[23:49:04] Tsvetan : ...Hmmm....*przytula zwłoki Virgila* ;_; no nieeeee
[23:49:25] Virgil : //Ciebie też zjadło, nie ma żadnych zwłok
[23:49:32] Anri : Kocham cię... *I tak oto zginęła w objęciach męża. Coś piękniejszego?*
[23:49:37] Anri : // ;__________;
[23:49:37] @ Timo : //a co z moim chłopakiem? :C
[23:49:39] Tsvetan : // cicho ja tu jestem romantyczny


[23:51:25] Anri : // To ja idę szukać swojego Espanii. :C
[23:51:50] Tsvetan : // ... dopiero zginąłem a już mnie zdradza :c chce rozwodu
[23:53:42] Anri : // Ej, ja ginęłam, a ty przytulałeś zwłoki Virgila ;;
[23:53:52] Anri : // Nadal cię kocham. Zazdrosna jestem. ;;
[23:54:09] Tsvetan : // ... ale też cie przytuliłem no :C
[23:54:13] MG Feliks : // ej już pomarliście, nie jesteście małżeństwem gołąbeczki

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
 
CB - Witaj w Wayward Pines
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Pozostałe :: Archiwum eventów :: Eventy na CB - zapisy-
Skocz do: