IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 República del Ecuador

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: República del Ecuador   Pon Sie 15, 2016 8:26 pm

Imię: Marco Roberto

Nazwisko: Carriedo Moreno

Charakter: Ekwador nie ma własnej waluty – posługuje się dolarem amerykańskim. Ekwador nie ma najwyższego PKB – klepie biedę. Ekwador nie ma 40% swojego dawnego terytorium – przegrał je w wojnie z Peru. Jednak Ekwador ma coś, co zawsze się przydaje.
Ekwador ma czas. Na wszystko.
Życie to przepiękna sprawa, więc po co ją sobie komplikować napiętymi harmonogramami i dokładnym planowaniem. Przecież dziewiąta pięćdziesiąt pięć też mieści się w obrębie godziny dziewiątej. Nie ma co się spieszyć, martwić się, przejmować. Zawsze się zdąży. Dla Ekwadorczyka czas jest jak guma, którą można dowolnie rozciągać, wiązać w supełki i wyczyniać cud za cudem, dopóki mieści się to w luźnych granicach godziny ekwadorskiej. Potem też nie ma powodu do niepokoju, bo i po co? W końcu… „se puede”.
Ekwadorczyk jest zwierzęciem stadnym, a samotność postrzega jako najokrutniejszą karę i wytwór samego Szatana. Obecność drugiego człowieka jest dla Marco Roberto potrzebna jak powietrze. Chłopak lgnie do ludzi i nawet kanapki woli nie jeść sam w pustej kuchni, a raczej za wszelką cenę będzie szukał sobie towarzystwa, by wraz z bratnią duszą przetrwać ten czas próby, jakim jest spożywanie posiłku. Naturalnym środowiskiem Ekwadorczyka jest grono rodzinne. A żeby mieć bliskich w pewnym sensie zawsze przy sobie, Marco Roberto nosi w portfelu zdjęcia przedstawicieli licznej familii. Chłopak jest w stanie w ciągu kilku minut znajomości zaprezentować nowo poznanej osobie cały wybór krewnych i znajomych. W relacjach rodzinnych przeważnie stara się unikać konfliktów, lecz czasem nagle sobie o czymś przypomni i robi się gorąco. W przypadku konfliktów preferuje prowizorkę, rozwiązania tymczasowe, powierzchowne porozumienia, bardziej przypominające zatrzaśnięcie pokrywki na garnku z gotującą się wodą niż wygaszenie płomienia.
Marco Roberto jest najszczęśliwszą osobą na Ziemi, ponieważ może być, co za niespodzianka! Właśnie Marco Roberto! Tylko jemu dano tę unikatową możliwość, więc czemu jej nie doceniać? Ekwador jest dumny. Ale nie ma w jego dumie oschłości, zastania. Jest po prostu czysta radość. Ekwadorczyk nie widzi niczego niestosownego w podkreślaniu swoich, jakże licznych zalet. Jest przy tym tak pewny swego, nieskrępowany i wygadany, jakby był co najmniej członkiem G8.
Oznaką dobrze wychowanego Ekwadorczyka jest okazywanie respektu starszym i przełożonym. Ekwadorska filozofia zakłada, że u podstaw wszelkich konfliktów leży właśnie brak szacunku. Jednocześnie do norm właściwego współżycia społecznego należy wręczanie łapówek. Dlatego Marco Roberto nie widzi niczego złego we „wkupywaniu się” w czyjeś łaski i sam robi to nagminnie. Ponadto potrafi podzielić się dosłownie wszystkim. Napoczętą bułką, nadpitym sokiem, a w związku z tym, że nie uznaje choroby za coś wykluczającego z kontaktów towarzyskich – hojnie dzieli się także każdą, zaraźliwą dolegliwością.
Dla Ekwadoru Bóg jest wszędzie, ale trzeba pamiętać, że znaczy to coś nieco innego niż w Europie. Marco Roberto prezentuje sobą typowo południowoamerykańską religijność, w której katolicyzm miesza się bezpretensjonalnie z szamanizmem i wiarą Indian. Katolicyzm Ekwadorczyków jest barwny, niejednorodny, a dla Europejczyków często niemal bluźnierczy. Marco Roberto nie widzi w tym żadnego problemu.
Legendarny jest wręcz naiwny, ekwadorski idealizm, pewna zdolność do wspaniałych zrywów i brawurowych upadków, którą łatwo zrozumieć Polakom, podobnie doświadczonym w kwestii powstań narodowych. Ekwador generalnie raczej nie gniewa się długo. On gniewa się w wybuchach. Zupełnie, jak przystało na kraj, którego swoisty „kręgosłup” tworzy aleja wulkanów.
Ponadto Ekwador nie jest typem intelektualisty. Nigdy nie przykładał jakiejś wielkiej wagi do nauki, nadal żyje zabobonami, a rozważania filozoficzne zapewne uznałby za niepotrzebne komplikowanie prostoty świata. Docenia proste, przaśne historyjki. Sam też nie posługuje się specjalnie wyszukanym słownictwem i bardzo uparty nauczyciel mógłby zakreślać w gustowne, czerwone kółka co najmniej połowę zawartości wypowiedzi Marco Roberto.
Istnieje jeszcze jedna, zasadnicza cecha, może nie tyle charakteru samego Ekwadoru, a tego, jaką postawę przyjmuje wobec niego świat. Mianowicie: chłopak ma paskudnego pecha. Przegrał praktycznie wszystko, co mógł przegrać. Żyje sobie na drastycznie okrojonym terytorium i od lat próbuje zreformować rolnictwo. Jest jedną ze starszych demokracji w regionie, a parlament wewnętrznie rozdrobniony, jakby Marco po raz pierwszy o takiej instytucji słyszał. Można zaryzykować bardzo, ale to bardzo ostrożne stwierdzenie, iż Ekwador nie jest więc mistrzem w kwestii samoorganizacji.
Istotna adnotacja: nie powinno mu się pożyczać pieniędzy. Można, bo kto broni, ale należy z marszu traktować tę pożyczkę jak dobrowolną darowiznę.


Wygląd : Z twarzy Ekwadoru promieniuje dobitne i absolutnie nieskończone nieogarnięcie. Marco Roberto spogląda na świat, jakby był z lekka zaskoczony, że go ogląda. Pozytywnie zaskoczony, trzeba dodać. Ponadto, zapewne i samo uniwersum może być nieco zdumione osobą Ekwadorczyka.
Chłopak do wysokich nie należy. W zasadzie nie należy także i do średnich. Jest po prostu niski, a ponadto prezentuje sobą sylwetkę węźlastej mumii. Głowę jego zdobi bałagan, udający sprytnie coś na kształt fryzury. Część ciemnych włosów skręca się beztrosko w loki, część faluje jak ocean, oddzielający Ekwador od Hiszpanii, a część uprawia radosną partyzantkę na czole Marco Roberto. Chaos próbuje zwykle nieporadnie stabilizować osadzona na łepetynie panama.
Ekwador nie jest męski – jest chłopięcy. Od odstającego podbródka poczynając, na dołeczkach w policzkach kończąc. Prócz tego przymiotnikiem, który najlepiej opisuje ekwadorską aparycję jest słowo „ciemny”. Ciemne są włosy Marco, ciemne oczy, wreszcie ciemna i ciemna jest cera. Czasem tylko błyskają białka oczu i zęby, odsłonięte w uśmiechu.
Chłopak przejawia szczególne zamiłowanie do noszenia poncho.


Relacje:

- Wenezuela – zdumiewająco serdeczna relacja, sięgająca jeszcze czasów, gdy oba kraje stanowiły jedno państwo. W czasie ostatniego kryzysu na granicy ekwadorsko-kolumbijskiej Wenezuela stanęła za Ekwadorem murem (co nie pomogło w rozładowaniu napięcia, lecz sam gest trafił prosto do rozkochanego w dramatyzmie, latynoskiego serca Marco Roberto). Bank wenezuelski udzielił też pożyczki na uruchomienie ekwadorskiej stacji telewizyjnej. Generalnie, jeśli Wenezueli przyjdzie do głowy, by w środku nocy stanąć na rękach i policzyć do dziewięciu - Ekwador nie zada zbyt wielu pytań, wyrazi zrozumienie i być może nawet sam pokusi się o takie niecodzienne zachowanie.
- Peru – miłość to nie jest. Nawet bardzo. Zdarzyło się raz, że znaleziono w dżungli złoża ropy. I zdarzyło się, że Ekwador trochę tego terytorium utracił. I zdarza się też, że sobie o tym jakoś tak raz na jakiś czas przypomina. I zdarza się, że robi z tego powodu awantury. Łagodnie rzecz ujmując – Marco za sąsiadem nie przepada. W zasadzie życzy mu jak najgorzej i chętnie rozkwasiłby mu nos, chociaż zapewne oberwałby przy tym sto razy mocniej.
- Kolumbia – bywa bardzo różnie. Zaczęło się całkiem sympatycznie, a skończyło jak zawsze. Szczególne piętno na relacji odcisnął kryzys andyjski z 2008 roku, kiedy to kolumbijskie wojska wkroczyły w ślad za partyzantami na terytorium Ekwadoru. Zainicjowało to spektakularne przerzucanie się mięsem, a zakończyło w tym samym roku, w którym zaczęło. Odtąd, póki co, jest w miarę spokojnie.
- Chile – ten, który obija facjatę temu, który tobie obija cztery litery, jest twoim przyjacielem. Amen.
- Boliwia – ostatnio następuje pewne zacieśnianie współpracy gospodarczej, a Ekwador stara się patrzeć przez palce na boliwijską sympatię do Peru.
- USA – kolejna relacja z serii „a było już tak pięknie”. Dla Ekwadoru USA było od lat jednym z głównych źródeł napływu gotówki. Ostatnio jednak, cała sytuacja mocno się skomplikowała szczególnie za sprawą prezydenta Correi i jego polityki odcinania się od Stanów. W 2011 powyrzucali sobie wzajemnie ambasadorów. Potem Ekwador zaoferował azyl Snowdenowi. Bo mógł.
- Hiszpania – Ekwador dotąd walczył, aż sobie tę niepodległość wywalczył. Wydrapał ją niemal. Teraz zdaje się zbytnio do tego nie wracać, bo stosunki są relatywnie w porządku. Marco może najwyżej raz na jakiś czas wybuchnąć po swojemu.
- Argentyna, Brazylia – jedni z głównych gwarantów porozumień ekwadorsko-peruwiańskich. Ktoś musi tego bałaganu pilnować, bo inaczej dyshonor dla krowy.
- Wielka Brytania – bywało miło. To sobie Brytole przylatywali, przypływali, patrzyli na zięby, na żółwie… a ostatnio znów się skitrało z podobnych powodów, co w relacji z USA.
- Iran, Rosja…– im dalej od USA, tym bliżej do nich. Czyli coraz bliżej.

Ciekawostki:

- Nadawanie imion w Ekwadorze jest prawdziwym pokazem kreatywności. Dziecko można nazwać tradycyjnie lub w nawiązaniu do jakiejś znanej osoby (w tym przypadek imion „Adolf Hitler”) albo po prostu interesującego zestawienia losowych słów, zasłyszanych w radiu.
- Dla przybyszów szczególnie egzotyczną potrawą wydają się przyrządzane na różne sposoby świnki morskie. Kiedyś Inkowie składali z nich ofiary, nim doszli do wniosku, że równie dobrze można je zjadać. Jednak Ekwadorczycy nie zajadają się nimi na prawo i lewo, a raczej tylko przy specjalnych okazjach.
- Nazwa kraju wzięła się od ecuador czyli równika. Faktycznie przebiega on przez Ekwador, jednak namalowana specjalnie dla turystów linia nie pokrywa się z faktycznym przebiegiem równoleżnika zerowego. Jednak jak szpanersko wygląda na zdjęciu jednoczesne stanie na obu półkulach!
- Ostatnio na listę UNESCO wpisano Inkaską Drogę Królewską, przebiegającą przez Ekwador.
- Według Ekwadorczyków corridę i walki kogutów odróżnia to, że byki hoduje się na śmierć, a koguty dla zwycięstwa. Nie zmienia to jednak faktu popularności obu widowisk.
- Zapłacenie banknotem o nominale wyższym niż dwadzieścia dolarów, jest niemal niemożliwe z uwagi na ostrożność Ekwadorczyków, spowodowaną zalewem podrobionej waluty (głównie wenezuelskiego pochodzenia).
- Popularna panama pochodzi z Ekwadoru!
- Kraj gorący nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Tak zwany „kręgosłup Ekwadoru” to po prostu aleja wulkanów.
- Quito – stolica kraju – nazywane jest Miastem Wiecznej Wiosny.
- Z okazji hucznie obchodzonego Sylwestra palone są kukły starego roku, przebrane za osoby, które szczególnie Ekwadorczykom podpadły w ciągu ostatnich 365 dni.
- Lokalna odmiana corridy to torros del Pueblo. Na arenę może wyjść kto chce, a byka się nie zabija lecz drażni. Cale zmagania kończy zerwanie ze zwierzęcia czapeczki oraz kołderkę.
- Największy targ w Ameryce Łacińskiej odbywa się w Otavalo. Można stamtąd przywieść mnóstwo nieprzydatnych pierdółek, kupionych za kosmicznie wywindowaną cenę. Od ostatniego ratuje umiejętność targowania się.
- Wyspy Galapagos nazywane są też Wyspami Żółwimi, a z okazji ich przyłączenia do Ekwadoru, obdarowano je także szlachetnym mianem Archipelagu Ekwadoru.
- Ekwadorczycy częstokroć traktują historię gór jak telenowelę.
- Dużą popularnością cieszy się wysyłanie dzieci do szkół wojskowych.
- Za pierwszego wielkiego swego narodu, Ekwadorczycy uznają Atahualpę – Inkę, zamordowanego przez Hiszpanów.
- Podobno ludzie z costa są beztroscy i hałaśliwi, mieszkańcy sierra cechują się raczej powściągliwością, a oriente przejawiają tendencje silnie zachowawcze. Natomiast na Galapagos nieliczni osobnicy ludzcy pogubili się wśród żółwi.
- Herb Ekwadoru przedstawia rzekę Guayas, nad którą wznosi się wulkan Chimborazo. Na wodzie znajduje się parowiec Guayas, który zamiast masztu ma kaduceusz. Ponad tym umiejscowiono słońce wraz z symbolami czterech znaków zodiaku. Całą tarczę herbową podtrzymuje kondor, a wokół dorzucono jeszcze dla bonusu ekwadorskie flagi.
Nie, Ekwador nie rozumie terminu "minimalizm".
Powrót do góry Go down
Szkocja
Admin
avatar

Liczba postów : 603

PisanieTemat: Re: República del Ecuador   Pon Sie 15, 2016 10:02 pm

Akcept

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
http://hetalia-ekipa-rpg.forumne.com
 
República del Ecuador
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Pozostałe :: Archiwum KP-
Skocz do: