IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pewnego dnia w Bukareszcie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Pewnego dnia w Bukareszcie   Pią Sie 19, 2016 12:16 am

Mimo niezbyt późnej pory było ciemno, takie to już uroki zimy. Rano wszystko zapewne pokryte było śniegiem, ale w ciągu dnia piesi i samochody zrobiły swoje, większość pozamieniała się w niezbyt przyjemną dla oka błotnistą breję. Vuk zatrzymał się na moment na środku chodnika, by wygrzebać z kieszeni płaszcza paczkę papierosów oraz wysłużoną już zapalniczkę. Ktoś go potrącił i zapalniczka wyleciała mu z dłoni. Zaklął brzydko, nachylając się, by ją podnieść. Wyciągnął jedną fajkę i zapalił. Było zimno, nie tak, żeby nie szło wytrzymać, ale zdecydowanie na tyle, by można było powiedzieć, że jest nieprzyjemnie. Ruszył dalej. Przemierzał bukaresztański Pantelimon powolnym krokiem, obserwując ludzi spieszących to tu, to tam. Mawiają, że Dom Ludu widać z każdej części miasta. Gówno prawda, Serb niczego nie widział, budynki zasłaniały widok. Wystarczyłoby jednak przejść jeszcze tylko kawałek, by i Pałac Parlamentu był widoczny. Westchnął cicho, a w powietrzu pojawił się obłoczek pary. Dawno tu nie był, ale miasto wcale nie zmieniło się aż tak bardzo, nie w tej części w każdym razie. Pokręcił głową, dopalił papierosa do końca, wyrzucił niedopałek ot tak, prosto na chodnik i przyspieszył kroku, jeśli miał zamiar jeszcze tego dnia zajść do domu przyjaciela, to wypadałoby się pospieszyć, czekał go jeszcze kawał drogi. Wsunął ręce do kieszeni i obrał właściwy kierunek. Po zaledwie kilku minutach zaczął padać śnieg, nie dziwota, jak cały dzień nad miastem wisiały szare chmury. Skręcił w boczną uliczkę. Było tu zdecydowanie mniej latarni, potrzebował momentu, by wzrok przyzwyczaił się do tych ciemności. Nie było widać zbyt wiele, ale tam, gdzie padało światło można było dostrzec tańczące płatki śniegu, niektórzy uznaliby to za piękny widok, ale Serba za bardzo to nie ruszało.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Nie Wrz 25, 2016 11:53 pm

Bukareszt, jak każde miasto, miał swoje urokliwe zakątki. Aczkolwiek ciemna i podejrzana uliczka, w którą właśnie wykręcił Serb, zdecydowanie do takich miejsc nie należała. Jedna z latarni niemrawo mrugała słabym światłem, z czego można było wnioskować, iż niedługo dopełni swojego żywota. Ogólnie miejsce nie wyglądało zachęcająco, żeby się w nim zatrzymywać nawet na chwilę, chyba że akurat było się zbirem czającym się na nieuważnych przechodniów, którzy lekkomyślnie postanowili sobie skrócić drogę. Ewentualnie kimś, kto szukał rzadko uczęszczanego miejsca za potrzebą. Opcjonalnie menelem, który i tak się nie ma gdzie podziać, więc takie miejsce, względnie odsłonięte od wiatru, będzie dobre jak każde inne. Słowem, ślady bytności społecznego elementu dało się dostrzec (i poczuć) pomimo słabego światła. Gdyby się poczekało odpowiednio długo, to pewnie śnieg ukryłby chociaż trochę poniewierające się śmieci czy też pozostałości butelek. A skoro o butelkach mowa, to Serb w panującej w uliczce względnej ciszy mógł spokojnie usłyszeć brzęk tłuczonego szkła. A jeśli się nie zatrzymał, tylko poszedł dalej, to zapewne dostrzegł przy lichym oświetleniu, jak jakieś kilkanaście metrów przed nim coś się zakotłowało. Przy akompaniamencie odgłosów towarzyszących zazwyczaj bójkom.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Nie Paź 02, 2016 6:17 pm

Takie uliczki dało się znaleźć w prawie każdym mieście, czy to rumuński Bukareszt, czy serbski Belgrad. To, że nie wszyscy się po takich włóczyli, to zupełnie inna sprawa. Większość ludzi unikała takich miejsc. Ciemno, brudno, nieprzyjemnie i w dodatku portfel można stracić, a w gorszym wypadku i zęby. Jaki w tym interes? No właśnie żaden. A mimo wszystko czasem jednak ktoś tu trafiał, jakby wyrwany z innego świata. Vuk zamierzał sobie po prostu drogę skrócić, ale tak na dobrą sprawę był takim typem, którego też można było w takiej uliczce spotkać całkiem często, można się przecież czasem powłóczyć, czasem trafi się na coś ciekawego. Usłyszał, że coś się stłukło. Spojrzał w stronę, z której rozległ się ten odgłos, przystanął na moment. Zaraz jednak ruszył dalej, co się będzie tym przejmować? Wyglądało na to, że wpakował się w środek jakiejś bójki. Dołączać się nie zamierzał, ale po co zaraz uciekać? Czy to już kompletny brak instynktu samozachowawczego? Wysilił wzrok, próbując dostrzec więcej szczegółów, jednocześnie zachowując w miarę bezpieczną odległość. Chyba na razie go nie zauważono. Jak go zauważą, to mogą zacząć się problemy, ale był przygotowany na taką możliwość. A bo to on bić się nie potrafi? Jeszcze czego.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Pon Paź 03, 2016 3:08 am

Uczestnicy bójki byli nią na tyle pochłonięci, że początkowo nie zwrócili uwagi na Vuka. Serb natomiast mógł już spokojnie policzyć osoby biorące udział w konflikcie. O co poszło, ciężko stwierdzić, w każdym razie najwyraźniej najniższy człowiek z grupy podpadł dwóm pozostałym. Dało się jednak zauważyć, że musiał mieć jakieś doświadczenie w bójkach, bo mimo że przeciwników było dwóch, to jeszcze sobie jakoś radził. Coś w jego sposobie poruszania się mogło się wydać Serbowi znajome, o ile dobrze się przypatrzył. Na razie zaś osoba będąca w mniejszości starała się nie dać zajść z dwóch stron, jednocześnie unikając szkła tulipana. Co udawało się do czasu. Jeden z meneli, ten uzbrojony w resztkę butelki, zdołał dosięgnąć bronią twarzy przeciwnika. Drugi napastnik postanowił wykorzystać sytuację i dopadł do ofiary, zaraz jednak, po chwili szamotaniny i wymiany paru ciosów, otrzymał solidnego kopniaka w krocze. Jeden wróg unieszkodliwiony, ale wciąż pozostawał drugi menel, który nie zwlekał, tylko, najpierw rzuciwszy resztką szkła w ofiarę, chwycił ją za związane w koński ogon włosy i spróbował cisnąć nią o ścianę. Chodziło przede wszystkim o rozbicie głowy przeciwnika o mur, czego jednak nie udało się osiągnąć, bo mniejszy z walczących ostatkiem sił spróbował podciąć napastnika. Zyskał tyle, że obaj chwilowo stracili równowagę, ale przynajmniej rąbnął o ścianę barkiem, nie głową, zanim wylądował na ziemi. No i napastnik puścił jego włosy, żeby ręką zamortyzować zderzenie z cegłami. Sytuacja broniącego się jednak nadal przedstawiała się niewesoło, bo chociaż udało mu się oswobodzić, to w zamian został sprowadzony do parteru. Odruchowo skulił się, starając się osłonić brzuch przed kopniakiem. Napastnik zamierzał jeszcze poprawić paroma kopnięciami, zdał sobie jednak sprawę, że jest obserwowany.
- La ce te uiți?!* - skierował gniewne pytanie do Serba. Osoba leżąca na ziemi, postanowiła wykorzystać moment, że uwaga oprawcy jest chwilowo skupiona na kimś innym, i spróbowała sięgnąć po leżący nieopodal kawałek szkła...


* rum. Co się gapisz?!

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Pon Paź 03, 2016 10:40 pm

Jego rumuński wystarczył, by zrozumieć, czego chciał od niego facet. Zmarszczył lekko brwi, chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią.
- A bo to już ku*wa patrzeć nie można? – Odpowiedział w końcu, a przynajmniej spróbował powiedzieć coś w tym stylu, z jego rumuńskim najlepiej mimo wszystko nie było. Faktycznie można by pomyśleć nad jakimś kursem, czy czymś takim. Zaskakująco często się ten język przydawał. W sumie nic dziwnego, jak od czasu, do czasu Vuk tutaj wpadał. Wracając jednak do sytuacji na uliczce, rozmówca nie wydawał się zadowolony z odpowiedzi Serba. Vuk spróbował jeszcze raz zerknąć na tę najmniejszą osobę. Wydawała mu się jakoś dziwnie znajoma. No cóż, w tej sytuacji pozostawało mu tylko jedno… Właściwie były też i inne opcje, ale Mišiciowi nie chciało się nad tym w tamtym momencie myśleć. Zanim Rumun…Cygan, czy kimkolwiek ten menel był, zdążył się zorientować, Serb przystąpił do ataku. Ot tak, po prostu, trochę adrenaliny nie zaszkodzi, a Vuk był przekonany, że wygra to starcie. Może to i brak skromności, ale miał już całkiem spore doświadczenie, z pewnością większe niż jego przeciwnik. Zerknął jeszcze w bok, by upewnić się, czy kolega napastnika wciąż zwija się z bólu, trzymając się za jaja. W porządku, na razie jeszcze tego miał z głowy. Skrzywił się lekko, nie chciałby tak oberwać. Ale mniejsza z tym, wymierzył cios i uderzył, trafiając przeciwnika prosto w nos. Rozległ się nieprzyjemny trzask, polała się krew. Najwyraźniej uderzenie faktycznie było mocne. Facet cofnął się, oszołomiony. Zaraz spróbował jednak jakoś się „odwdzięczyć”, nie zważając na najwyraźniej złamany nos. Doszło do szybkiej wymiany ciosów, Serbowi chyba nawet się oberwało.
- Majku ti kurvu jebem! – I jeśli ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości co do tego, czy Vuk był Rumunem, w tym momencie mógł się ich pozbyć. Kopnął menela w kolano, ten zachwiał się i stracił równowagę – poleciał na ziemię i to był właściwie koniec. Mišić, nie dając mu ani jednej chwili na ogarnięcie się, kopnął go prosto w brzuch. Łatwo poszło, nawet za łatwo, a mogło być tak ciekawie. Przekrzywił lekko głowę i poprawił kopniaka, nie żeby była taka potrzeba, tak dla czystej przyjemności.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Wto Paź 04, 2016 12:15 am

Menelowi się odpowiedź nie spodobała, po prawdzie to liczył, że Serb sobie pójdzie, ale cóż, nie wyszło. Wyglądało na to, że bez wsparcia kolegi i w konfrontacji (na razie słownej) z większym przeciwnikiem nieco stracił rezon. Odpyskował coś po rumuńsku, jednak na tyle szybko, że Vuk mógł mieć problemy ze zrozumieniem, można się jednak było domyślać, że nic pozytywnego to raczej nie było. Z walki, która nastąpiła potem, też się nie zamierzał wycofać, chociaż złamany na dzień dobry nos był niemałym zaskoczeniem, zdecydowanie menel nie podejrzewał, że zostanie tak szybko zaatakowany.
Co do leżącego do tej pory pod ścianą uczestnika konfliktu, to ten nie zamierzał bezczynnie czekać na rozwój wydarzeń. Trzeba było korzystać z momentu, gdy nikt nad nim nie stał i nie próbował skopać. Najpierw owa osoba chwyciła leżący gdzieś obok kawałek szkła – w końcu lepiej w obecnej sytuacji mieć przy sobie cokolwiek ostrego – po czym ostrożnie, opierając się o mur, spróbowała się podnieść z ziemi. Przy tym cały czas starała się obserwować rozwój wydarzeń, co takie łatwe też nie było. Wyglądało na to, że dotychczasowy oprawca sam stał się ofiarą, a ten przypadkowy przechodzień to jednak znajoma osoba. Zresztą, dało się to poznać już wtedy, jak się wydarł.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Wto Paź 04, 2016 8:43 pm

To, czy menelowi się spodobało, w najmniejszym stopniu Vuka nie obchodziło. Nie starał się nawet zrozumieć, co też Rumun odpyskował. Nie ważne. Po chwili i tak było po wszystkim, a przynajmniej Vukowi wydawało się, że minęła zaledwie chwilka. Menel zwinął się, zasłaniając brzuch, jęknął z bólu.
- Ućuti* – Wycedził przez zęby po swojemu Mišić, co z tego, że nikt raczej nie zrozumiał? Kopnął raz jeszcze, tym razem w głowę. I zdaje się, że menel odpłynął – stracił przytomność.
- Tak lepiej – Mruknął Vuk pod nosem, poprawiając płaszcz. Zaraz też przeniósł spojrzenie na stojącą przy murze osobę. W słabym świetle nie było widać zbyt wiele, ale postać zdecydowanie wydawała mu się znajoma. Tylko kto to był? To dobre pytanie. Nikogo się tu nie spodziewał, no może ewentualnie Virgila, ale Coțofană to nie był na pewno, tego to by szybciej poznał, a poza tym, to w ogóle chyba nie był facet, tylko kobieta, co całkowicie eliminowało rumuńskiego kumpla z „kręgu podejrzanych”. Kobieta potrafiąca się bić? Pierwsza przez myśl przeszła mu Albania. Potrząsnął lekko głową, nie, to nie mogła być ona, ją by poznał. A poza tym, sam pomysł, że mógłby jej pomóc, nawet przypadkiem, nie przypadł Vukowi do gustu, po prostu nie. Anica też nie, zresztą zdaniem Mišicia siostra wcale nie była aż tak dobra w walce wręcz. A może…
- Eskarne? – Zapytał, zanim zdążył pomyśleć. Co Baska miałaby tu robić? To przecież niedorzeczne.

*serb. Zamknij się
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Sro Paź 05, 2016 2:29 am

Zupełnym przypadkiem, ta najbardziej absurdalna opcja okazała się prawdziwa. Natomiast z rozpoznaniem Serba był mniejszy problem – wystarczyło to, jak się wcześniej wydarł. Eskarne była w nie najlepszym stanie, ale po głosie dała radę się skapnąć, kogo tu przywiało. Co prawda trochę dziwne okoliczności spotkania, ale w tym momencie też nie bardzo miała siłę się nad tym zastanawiać. Zresztą, sama też pewnie będzie musiała się wytłumaczyć.
- Kaixo, Otsoa... - odpowiedziała, starając się wyprostować. Teraz Serb, o ile dosłyszał, nie powinien mieć wątpliwości. Baskijka się nieco zachwiała i wsparła się bardziej o mur. W miarę, jak opadała adrenalina, pojawiał się problem z utrzymaniem się na nogach, dochodził też do głosu wcześniej przyćmiony ból.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Czw Paź 20, 2016 12:42 am

Życie jest jednak pełne niespodzianek, nawet jeśli przeżyło się już ładnych parę lat i myślało, że niczym więcej nie da rady cię zaskoczyć.
- O ku*wa … - Wymamrotał Serb pod nosem, bo mimo wszystko naprawdę nie spodziewał się, że to Baskijka. Zaraz się jednak otrząsnął.
- Co ty tutaj robisz? W Bukareszcie? – Z tego, co wiedział znajoma nawet nie znała Virgila, więc on na pewno powodem wizyty nie był. Na zwykłe zwiedzanie miasta też to nie wyglądało. Jak się już zwiedza, to ogląda się rzeczy warte zobaczenia, ot chociażby ten cały Dom Ludu, pomnik Trajana, czy inne cholerstwa, a nie boczne zaułki z dodatkową atrakcją w postaci meneli. Zresztą, nawet jeśli to wycieczka krajoznawcza, pozostawało pytanie: dlaczego Rumunia? Vuk Virgilowi nic ujmować nie chciał, ale nie sądził, by kraj ten był popularnym celem wycieczek, zwłaszcza dla mieszkańców Zachodu. A było, nie było, Eskarne to jednak mieszała na zachodzie Europy, nawet jeśli charakterem różniła się od reszty tej unijnej zgrai.
- Wszystko w porządku? Nic ci nie zrobiły te sku*wysyny? – Głupie pytanie, bo przecież widać było, iż Baskijka porządnie oberwała. Ale przynajmniej, w przeciwieństwie do napastników, jakoś trzymała się na nogach. Vuk podszedł do niej, bo a nuż trzeba będzie pomóc.
- Chodź, pomogę, zmywajmy się stąd, zanim tamci się ogarną – On to chętnie jeszcze by się pobił z nimi, ale uznał, iż dla Eskarne to niekoniecznie najlepszy pomysł, zwłaszcza w takim stanie.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Czw Paź 20, 2016 2:37 am

Jeśli chodzi o zwiedzanie miasta, to nie tylko miejsce pozostawało wątpliwe, ale również i czas. Bo kto jeździ w takie miejsca o tej porze roku? W przypadku Eskarne jednak niezbyt uczęszczane miejsca były uznawane za dość ciekawe, po prostu kwestia tego, że Baskijka się lubiła włóczyć po różnych miejscach. Ale przynajmniej na razie nie bardzo się nadawała do tłumaczenia tego, więc ograniczyła się do wymamrotania czegoś po cichu. Małe szanse, że Serb to dosłyszał.
Na pytanie, czy wszystko w porządku, skinęła głową, co akurat niekoniecznie pokrywało się z prawdą. No ale to u niej norma. Teraz też dopiero zwróciła uwagę, że chyba coś jej cieknie po twarzy. No niby oberwała tą butelką, ale wcześniej nie było czasu się nad tym zastanawiać.
Trochę obawiała się zostawić oparcie, jakim była ściana, mimo wszystko ponowne spotkanie z podłożem niezbyt jej się uśmiechało. Spojrzała na Serba, który do niej podszedł. Tak, opuszczenie tego miejsca było dobrym pomysłem i przydałoby się go wcielić w życie... ale było jeszcze coś, co trzeba było zrobić.
- Labana... Han, hirugarrenean... – odezwała się do Vuka po baskijsku, podnosząc rękę i wskazując gdzieś ciemny zaułek uliczki. Jakoś nie pomyślała, że przecież Serb niekoniecznie może ją zrozumieć. Zaraz też spróbowała brudnym rękawem zetrzeć krew z twarzy.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Czw Paź 20, 2016 3:10 am

Różni są ludzie, niektórzy wolą zwiedzać wtedy, kiedy tłumów nie ma, czyli w mniej przyjaznych porach roku, niż lato, a zresztą, zima przecież także miewa swoje uroki. Mimo wszystko jednak, turyści ci zwykle i tak nie zapuszczali się w takie uliczki.
O ile w starciu z rumuńskim Serb miał jeszcze jakieś szanse na to, by coś zrozumieć, o tyle po baskijsku nie dotarło do niego nic, no może poza faktem, iż Eskarne musiała naprawdę solidnie oberwać. Vuk stwierdził, że później pomęczy Baskijkę o odpowiedzi, bo w tamtym momencie nie miało to najmniejszego sensu.
- A po ludzku się nie da? – Zażartował i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Odwrócił głowę i spojrzał w kierunku wskazanym przez Eskarne. Zmrużył oczy, starając się cokolwiek dostrzec i zrozumieć, o co chodzi. Ujrzał tam jeszcze jednego menela, ale facet był już od dłuższej chwili unieszkodliwiony. No, no, zdaje się, że było ich więcej, niż Serb na początku myślał. Popatrzył znowu na Baskijkę. Krew ciekła jej po twarzy, trzeba by to opatrzyć.
- Dobra, idziemy – Podtrzymał ją jakoś, żeby pomóc jej iść. Jak da radę, to dobrze, jak nie, to Vuk mógłby równie dobrze i ją ponieść. Padało coraz gęściej, jak nic zanosiło się na śnieżycę. Nieprzytomny menel, leżący nieopodal Mišicia, zdążył już nawet pokryć się cienką warstwą świeżego śniegu.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Czw Paź 20, 2016 5:44 pm

Żart żartem, ale uświadomił Baskijce, że w sumie to Serb nie miał szans, by cokolwiek zrozumieć. Przynajmniej spojrzał we wskazanym kierunku, ale i tak nie załapał, o co może jej chodzić. Nic dziwnego. Eskarne przyjęła serbską pomoc w utrzymaniu się na nogach, byłaby też za tym, żeby możliwie szybko opuścić to miejsce, ale wciąż jedna rzecz była niezałatwiona. Pozostawało się skupić i powiedzieć po angielsku, o co chodzi.
- Nóż trzeba zabrać. - powiedziała cicho, tym razem Vuk nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem, o co chodzi. Z miejsca, gdzie się aktualnie znajdowali, nie było tego noża widać, Eskarne jednak wiedziała, że gdzieś tam poniewiera się na ziemi, w końcu sama niechcący go upuściła, gdy oberwała. No i porzucać go nie zamierzała, bo kto normalny zostawiłby broń na pobojowisku? Raz, że policja, albo - co bardziej prawdopodobne - kumple tych pobitych meneli, może to znaleźć i potem szukać właściciela, a po drugie, ważniejsze zresztą, szkoda takiego dobrego noża.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Sob Paź 22, 2016 11:18 pm

Noża faktycznie lepiej było nie zostawiać, z tym Serb mógł się zgodzić, skinął zatem głową.
- Czekaj no moment – Powiedział i zaraz podszedł w tamtym kierunku, upewniwszy się rzecz jasna wcześniej, iż Eskarne da radę sama na nogach ustać. Rozejrzał się wokół siebie, szukając tego noża na ulicy. Śnieg sypał już tak mocno, iż najłatwiejszym zadaniem to nie było, w końcu jednak znalazł. Nachylił się, podniósł i szybkim krokiem wrócił do Baskijki.
- Jest – Uśmiechnął się i podał jej broń.
- Schowaj i idziemy – Jak tylko się stąd wyniosą, trzeba będzie znaleźć jakieś spokojne miejsce, gdzie można by się zatrzymać i na spokojnie ogarnąć sytuację. Serb zabrałby Baskijkę do domu kumpla, ale niestety mieszkanie Virgila aż tak blisko nie było, ale na ulicy tym bardziej zostać nie można. Chyba skończy się na tym, że trzeba będzie znaleźć jakiś hostel, czy coś w tym rodzaju i na jedną noc pokój wynająć. Ale o to będą się martwić później, na dobry początek trzeba się w końcu wynieść z tej nieszczęsnej uliczki.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Wto Paź 25, 2016 1:16 am

Ustać dała radę, chociaż trochę było to utrudnione. Nawet trochę bardzo, bo obicia zaczynały dawać o sobie znać. No ale najważniejsze, że nie wywróciła się zaraz po utracie podpory. W sumie lepiej, że Serb sam poszedł po ten nóż, na pewno szybciej to ogarnie. I faktycznie, już po chwili wrócił z bronią w ręku.
- Eskerrik asko. - podziękowała w swoim języku, ale używała tego zwrotu na tyle często, że istniała szansa, że Vuk zrozumie. Zaraz też wzięła nóż i schowała go do kieszeni. Na pomysł wyniesienia się stąd przytaknęła nieznacznie głową. Nie ma co tu sterczeć i czekać, aż wpadnie na nich kolejny tubylec szukający guza. Chociaż przy takiej pogodzie szczęśliwie są małe szanse, że ktoś będzie się tu szlajał.
Jeden z przysypanych już śniegiem meneli jęknął głucho. Najwyraźniej niedługo się pozbiera.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Nie Lis 20, 2016 11:05 pm

Po baskijsku może i Vuk nie mówił, znał jednak Eskarne już na tyle dobrze, by zrozumieć odpowiedź. Tak jakoś mu się przypomniało, że miał kiedyś Baskijkę podpytać o baskijskie przekleństwa, bo to przecież zawsze ciekawa i przydatna wiedza, aczkolwiek może ten moment niekoniecznie był na to najlepszy, mówi się trudno, jeszcze na pewno nadarzy się jakaś okazja. Mišić popatrzył w stronę menela, który powoli dochodził do siebie. No, trzeba było się zwijać. Wyprowadził Baskonię z uliczki, podtrzymując ją pewnie, bo Eskarne to wyglądała, jakby zaraz miała się wywrócić, no i nic dziwnego, biorąc pod uwagę, z jaką ilością przeciwników musiała sobie poradzić.
- Dobra, to teraz trzeba znaleźć jakieś miejsce, żeby się ku*wa ogarnąć. – Mruknął pod nosem, nie wiadomo właściwie, czy do siebie, czy do Eski. Rozejrzał się, na tej ulicy chyba nic odpowiedniego nie było. Poprowadził Baskę jeszcze kawałek i ku swojemu zadowoleniu, zaraz za rogiem dostrzegł szyld jakiegoś hostelu. Nic specjalnego, ale trzeba będzie się tym zadowolić, zresztą Vuka i tak pewnie nie byłoby stać na coś innego.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Wto Lis 22, 2016 3:58 pm

Na poznanie przekleństw pewnie kiedyś się znajdzie okazja, wystarczy podpytać, ale faktycznie obecnie nie był na to najlepszy moment. Wypadało się stąd ruszyć, bo raz, że się pierwszy z meneli zaczął zbierać, a dwa – mogli się jeszcze przypadkiem jacyś znajomi pobitych delikwentów zleźć. Stanie w miejscu nie miało sensu również dlatego, że nieznacznie mróz zaczął łapać, a po co marznąć. Dla Eskarne taka pogoda nie stanowiła nic nowego, zresztą w tym stanie niespecjalnie zwracała na takie szczegóły uwagę. Plus był taki, że od chłodu krew z rany na twarzy postanowiła zwolnić w wydostawaniu się na wolność.
Pomoc Serba okazała się nieoceniona, Baskijka o własnych siłach pewnie nie pokonałaby teraz nawet krótkiego dystansu. Coś tam wymamrotała w odpowiedzi na słowa Serba, jednak nie było to na tyle wyraźne, by szło to rozumieć. Nawet pomimo wsparcia Vuka, dało się zauważyć, że stopniowo opuszczają ją siły, a nogi się jak na złość plączą. Oczywiście nie zamierzała się na to w żaden sposób skarżyć, tylko uparcie parła przed siebie. A przynajmniej próbowała. Szczęśliwie droga nie była długa, Serb zaraz wypatrzył jakieś miejsce, gdzie można by się zatrzymać. Chociaż też nie wiadomo, jak obsługa zareaguje na tak podejrzanie wyglądające towarzystwo. No ale to się zobaczy...

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Nie Lis 27, 2016 12:58 am

Ponownego spotkania z żulami i spółką Serb wolał nie ryzykować, nie teraz w każdym razie, później jak najbardziej, w końcu dobra bójka nie jest zła, tylko definicja „dobrej bójki” zakładała między innymi brak takiej przewagi liczebnej przeciwników. Co do pracowników hostelu, Serb założył, że w Rumunii, podobnie jak i w Serbii wystarczy dać komu trzeba ile trzeba do łapy i po sprawie. Pytanie tylko, czy aby na pewno miał w portfelu to „ile trzeba”. Tego niestety nie wiedział, ale stwierdził, że warto zaryzykować, w końcu trzeba było jakieś miejsce znaleźć, więc czemu by nie to? Zawsze można próbować wmówić, że Eskarne pośliznęła się na lodzie, wyrąbała na chodnik i to dlatego tak, a nie inaczej wygląda. Może by uwierzyli? W końcu mróz na dworze i to jaki. Tak sobie Serb gdybał, ale gdy tylko zatrzymali się pod drzwiami, przestał, teraz to trzeba było się skupić, zapewne trzeba będzie po rumuńsku rozmawiać, bo obsługa w takim miejscu mogła mieć problemy z angielskim, o innych językach obcych nawet nie wspominając. Otworzył drzwi i wprowadził Eskarne do środka.
- Pa, jeszcze moment i może coś się ku*wa znajdzie – Rzucił do niej półgłosem i podszedł, wciąż ją podtrzymując, do recepcji.
- Bună seara – Przywitał się uprzejmie, starając się wyglądać tak niewinnie, jak tylko się w takiej sytuacji dało.

Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Pią Gru 02, 2016 6:47 pm

Na recepcji siedziała kobiecina w średnim wieku i czytała jakąś kolorową gazetę. Gdy do budynku wszedł Serb podtrzymujący Baskijkę, obrzuciła przybyszów podejrzliwym spojrzeniem.
- Da? - zamiast się przywitać, zapytała niezbyt przyjemnym tonem. Być może już zdążyła ocenić gości po wyglądzie. Nie pomogło nawet przywitanie się Serba po rumuńsku, zapewne dało się wyłapać obcy akcent. No ale różni ludzie przychodzą, jeśli ten akurat ma przy sobie pieniądze, to nie powinno być problemu. Bardziej było zastanawiające towarzystwo drugiej, zakrwawionej osoby. Tej to chyba bardziej by się przydało pójść do szpitala na założenie szwów, ale nie Rumunce było to oceniać.
- Słucham. - powiedziała, oczywiście po rumuńsku, czekając, aż Serb powie, po co tu przylazł.
Eskarne natomiast starała się jeszcze jakoś trzymać i nie przeszkadzać za bardzo Vukowi w rozmowie. W porównaniu z dworem, było tu o wiele cieplej, co też baskijski organizm odbierał jako sygnał do wyłączenia się. No ale póki co, z pomocą była w stanie ustać. Jeszcze chwila...

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Serbia

avatar

Liczba postów : 345

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Pią Lut 03, 2017 12:23 am

Zawsze można się upierać, że to nie krew, tylko charakteryzacja, a przyjaciółka pracuje w teatrze i grała akurat rolę jakiejś wyjątkowo okrutnie pobitej kobiety, chociaż Vuk wątpił, by to miało szansę przejść. No nic, na razie przejmowanie się tym nie miało sensu, najwyżej będzie kombinował, jak pokoju nie dostaną. Przez chwilę przyglądał się recepcjonistce, zastanawiając się, co konkretnie powiedzieć i jakich słów użyć, przy okazji doszedł do wniosku, że ta babka to niestety raczej z takiego niezbyt przyjemnego typu, niestety jednak, nie dało jej się wymienić, a przynajmniej on takiej możliwości nie miał.
- Pokój na noc bym chciał wynająć – Oznajmił tym swoim łamanym rumuńskim z silnym słowiańskim akcentem. Oby tylko recepcjonistka nie pomyślała, że jest Bułgarem. Wyciągnął z kieszeni portfel, dziękując Bogu w duchu, że zdążył wcześniej tego dnia zajść do kantoru i trochę pieniędzy wymienić, bo za serbskie dinary prawdopodobnie nic by tu nie dostał. Zerknął ukradkiem na Eskarne, żeby sprawdzić, jak ta się trzyma, miał nadzieję, że mu tutaj nie zemdleje.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   Nie Lut 12, 2017 2:00 pm

No raczej by takie tłumaczenie nie przeszło, wystarczyło spojrzeć na to, jak się Eskarne ledwo trzymała na nogach. Chyba nikt by nie uwierzył, że zapomniała wyjść z roli po pracy.
Babka wciąż przyglądała się podejrzliwie, czekając, aż Serb się wypowie. Jeśliby go wzięła przez ten słowiański akcent za Bułgara, to jeszcze pół biedy, gorzej by było, gdyby stwierdziła, że Vukowi bliżej do Rosjanina. No ale chyba nie poszło mówienie Serbowi źle, bo ledwie pytanie wybrzmiało, zaraz zapytała:
- A pieniądze ma? Płatne z góry. - zaznaczyła, zaraz podając cenę. I zawarła w niej ustalony przez siebie przed chwilą dodatek od bycia obcokrajowcem, bo czemu nie. Skoro jednak Serb wyjął pieniądze, to zgarnęła gotówkę, bez pośpiechu przeliczyła i potem ruszyła się po klucz.
Eskarne wydawała się już nie za bardzo kontaktować z otoczeniem. Przynajmniej wciąż walczyła, by jeszcze te kilkanaście minut ustać i się nie przewrócić. Oparła się o ladę recepcji, żeby nie stracić równowagi.
Babka znalazła odpowiedni klucz i podała go Serbowi.
- Pokój 27, tam po schodach na piętro... - wyjaśniła, jakby Vuk miał problem ze zrozumieniem rumuńskiego, to na zawieszce klucza widniał numer pokoju, no a wskazanie ręką na schody podczas tłumaczenia pewnie też było jakąś wskazówkę. Babka zwróciła jeszcze uwagę na Baskijkę.
- I gdzie mi tu blat brudzi! - fuknęła na nią oburzona.

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pewnego dnia w Bukareszcie   

Powrót do góry Go down
 
Pewnego dnia w Bukareszcie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Tajniki Tarota
» Łamanie lodów.
» Egipt - tajemnicza świątynia pewnego mutanta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Rumunia-
Skocz do: