IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Eh? To ja, Kanada...

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Eh? To ja, Kanada...   Sro Wrz 28, 2016 1:30 am

Imię: Matthew (ewentualnie Matthieu)

Nazwisko: Williams

Charakter: Cóż, Kanada jest... Państwem-Widmo. Pod względem charakteru wypada naprawdę blado, przynajmniej postawiony obok innych państw. Tak naprawdę, jego główną cechą jest to, że... go nie ma. Nie wyróżnia się z tłumu, nie błyszczy ani szczególnym poczuciem humoru, ani charyzmą, ani pomysłami dotyczącymi rozwiązania najbardziej palących problemów. On po prostu... jest.
Są państwa, które ciszą, jaką wokół siebie wytwarzają, kreują pewien manifest. Jednak w tym wypadku, jeżeli taki w ogóle istnieje, zostaje pominięty. Niezauważony. Bo Kanada, jeżeli już, jest państwem wielkich czynów, niż wielkich słów, co stanowi jedną z solidnych różnic, dzielących go od brata. To, że te wielkie czyny zdarzają się naprawdę rzadko, wręcz "od wielkiego dzwonu", to już zupełnie inna kwestia.
Dzieje się tak dlatego, że Kanadyjczyk jest pacyfistą. Walki i spory wszelkiej maści są rzeczą, której nie lubi najbardziej na świecie. Bardzo ceni sobie spokój i bezpieczeństwo, dlatego przylgnęła do niego łatka "tego słabszego". Oczywiście, Kanada pozwoli ci robić sporo rzeczy, sam wyświadczy przysługę, czy dwie... ale to wina wychowania. Bo w końcu maniery, początkowo francuskie, następnie angielskie, są dla niego nadal bardzo ważne i chciałby, by wszyscy czuli się jak w domu. By nikt nie był... zapomniany.
Często wpada w kłopoty. Ale to nie ze swojej winy! Natura chciała, by rozwścieczeni wrogowie jego brata z południa zauważali go akurat wtedy, gdy chcieli wymierzyć Alfredowi sprawiedliwość. Zazwyczaj oczywiście siłowo. Wtedy też musi zakasać rękawy i przerwać barierę nieśmiałości, którą się otoczył, następnie próbować wytłumaczyć, że fakt, są podobni, ale to nie on jest tym Amerykańcem, którego szukają.
Jeżeli już zabiera głos, jest bardzo cichy. Nie potrzebuje jakiejś szczególnej atencji, wystarczy mu po prostu, że ktoś zauważy jego obecność. Nie ma mowy, żeby znalazło się państwo bardziej flegmatyczne od niego. Warto dodać, że kocha wszelkiego rodzaju drzemki i traktuje je jako hobby, któremu często się oddaje. Będąc w temacie hobby, kocha, absolutnie kocha hokej. Oraz lacrosse. Ponadto oddałby wszystko za syrop klonowy. Bo jest słodki, zdrowy i taki kanadyjski. Jakby był esencją jego samego. Przynajmniej tego, kim chciałby zostać.
Czasami bywa pasywno-agresywny. Jednak jak na razie jedyne takie przypadki dotyczą USA. W końcu doprowadził go kiedyś do płaczu przez trzygodzinne wymienianie wszystkich błędów, których dopuścił się Alfred... Nie zmienia to faktu, że znowu, tak samo jak "wielkie czyny", których się dopuszcza, zdarza się to tak rzadko, że można by to nazwać zachowaniem marginalnym. W dużej mierze jest to po prostu dobrze wychowany, spokojny, młody chłopak. Prędzej przeprosi za coś, przy czym nie zawinił, niż pozwoli, by ktoś czuł się źle w jego towarzystwie.
Dodatkowo... Jest wiecznie rozdarty pomiędzy tą częścią, która jest kompletnie francuska i tą, która poddała się wpływom angielskim. Zachowanie równowagi pomiędzy tymi dwoma elementami jest dla niego prawdopodobnie najtrudniejszą rzeczą, z którą przyszło mu się do tej pory zmierzyć. Bo w końcu nigdy nie będzie mógł stwierdzić, do którego kręgu kulturowego należy bardziej. Świat musi się zatem pogodzić, że nigdy nie wybierze jednej ze stron kolejnego ewentualnego konfliktu między Anglią a Francją. Bo każda z tych części tworzy właśnie Matthewa, czy tam Matthieu, a bez jednej z nich nie mógłby być w pełni sobą.  


Wygląd : Faktycznie, na pierwszy rzut oka można zauważyć uderzające podobieństwo do Stanów Zjednoczonych. Jednakże pomimo pierwszego wrażenia, Kanada zdecydowanie różni się od swojego brata. Po pierwsze, jest delikatnie chudszy (bo nie wcina tylu hamburgerów). Po drugie, jego włosy są dłuższe i bardziej pofalowane (Anglia stwierdził, że na pewno musiał odziedziczyć je po Francji). Są one także ciemniejsze, nadal blond, jednak nie tak jasne jak u Amerykanina. Szczególnego uroku, jakby z pierwszego wrażenia i manier Kanadyjczyka było go mało, dodaje mu kosmyk włosów, zakręcony ku dołowi. Nosi okulary, chowając za nimi swe oczy, w kolorze ciemnego granatu. Momentami bywają one fioletowe, jednak Matthew zaręcza, że to kwestia oświetlenia. Pomimo byciu w pewnym sensie "dzieckiem" Anglii, (na całe szczęście) nie odziedziczył po nim krzaczastych brwi. Zamiast tego są one cienkie, nie rzucają się praktycznie w oczy, gdyż są tego samego koloru co włosy. Zazwyczaj zarówno jego aura, jak i mimika są ciepłe, łagodne i spokojne.
Co do strojów, zazwyczaj ubiera się w trzy rodzaje ciuchów. Pierwszym zestawem jest długa, beżowa kurtka/płaszcz z kapturem obszytym futrem, która wygląda na niemalże polarną, wojskowe, zielone spodnie i wysokie, brązowe buty. Na drugi zestaw składa się mundur kanadyjskiej policji konnej, choć zazwyczaj bez udziału kapelusza. Trzecim, najbardziej casualowym strojem jest zestaw: czerwona (lub zielona) bluza kangurka z godłem Kanady połączona z jeansowymi spodniami i tenisówkami.


Ciekawostki:
- Prawie zawsze ma w ramionach misia-przytulankę. Miś jest oczywiście z rodzaju tych polarnych i ma na imię Kumajirou. Niestety, ani miś nie pamięta, jak Kanada się nazywa, ani Kanada nie pamięta jego imienia.
- Amatorsko zajmuje się gotowaniem. Poutine jest najlepszym daniem, jakie można od niego otrzymać.
- Pije kawę i jako słodzika używa syropu klonowego.
- Tak naprawdę jest bilingualistą. Mówi zarówno po angielsku, jak i po francusku, jednak ze wszystkich 9 innych języków pomocniczych, czy też regionalnych zna przynajmniej tyle, by móc się przynajmniej przywitać.
- Jego urodziny wypadają 1 lipca. Co prawda pełną niepodległość uzyskał 17 kwietnia, piętnaście lat później, ale to właśnie 1 lipca jest świętowane jako Canada Day.
- Najbardziej nie lubi, gdy wypomina mu się, że to z jego kraju pochodzi Justin Bieber... Przecież można pamiętać Celine Dion, Jima Carreya albo Leonarda Cohena! Czemu akurat Bieber...
- Zaskakująco dużą miłością darzy Jazz. Może to przez festiwal w Montrealu?
- Prawdopodobnie to on jest starszym z NA Brothers... Żeby uciąć spekulacje Anglia powiedział, że starszy jest ten, kto szybciej nauczył się alfabetu. Tą osobą był oczywiście Matthew.
- Często mówi "eh". Nawet za często.
- W wolnym czasie jeździ traktorem. Gdzie i dokąd? To już tajemnica.


Ostatnio zmieniony przez Kanada dnia Sro Wrz 28, 2016 3:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Finlandia
Admin
avatar

Liczba postów : 1098

PisanieTemat: Re: Eh? To ja, Kanada...   Sro Wrz 28, 2016 7:47 am

Akcept.

______________________________________________________
"(...) miewała czasami dziwne pomysły, czemu nie można się dziwić, jej mama była Rosjanką, a raczej Polką, a to przecież ludzie zupełnie innego rodzaju niż my." - Runar Schildt "Słabszy"
Powrót do góry Go down
 
Eh? To ja, Kanada...
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Pozostałe :: Archiwum KP-
Skocz do: