IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cynamonowa buła.

Go down 
AutorWiadomość
Prusy

avatar

Liczba postów : 18

PisanieTemat: Cynamonowa buła.   Nie Paź 30, 2016 11:56 pm

Imię: Rudolf

Nazwisko: Holl

Charakter: Rudolf to osoba towarzyska i beztroska. Lubi wszelkiego rodzaju aktywności na świeżym powietrzu; od łowienia ryb w Renie po wchodzenie na różnego rodzaju górskie szczyty. Chociaż to drugie zdarza się znacznie rzadziej, bo zawsze można spokojnie usiąść w jednej z bardzo dobrych restauracji i podziwiać równie piękne widoki co te górskie.
Może momentami wydawać się nadpobudliwy, nie dostaje słowotoków, ale robi parę rzeczy na raz w tak szybkim tempie, że aż zapomina po sobie posprzątać. Mimo to, nie zostawia nic na ostatnią chwile i wszystko, co zaczyna robić dokańcza. Może nie z idealną precyzją, ale tak, aby było odpowiednio przygotowane. Po cóż marnować czas jeżeli coś i tak jest już dobre? Przecież można w zamian zrobić coś o wiele ciekawszego i nowego.
Jak się na Rudolfa patrzy to na myśl przychodzą cynamonowe bułeczki, cóż. To tylko złudne wrażenie, bo kiedy Badenia otworzy usta to już wiesz, że z człowiekiem, który ma charakter jak jakaś buła nie masz do czynienia. Potrafi być naprawdę wredny, lubi dokuczać. Czasami nie zauważy, ze swoimi słowami jakoś mocno daną osobę zranił, bo sam uznaje dogryzki za formę zabawy.
Ma ogromny dystans do swojej osoby i jest dla niego wręcz niezrozumiałe jak można takowego nie posiadać. Nigdy nie był w stanie, dla przykładu zrozumieć Gilberta i jego chęci poklasku oraz Francisa i pragnienia bycia w centrum uwagi. Cóż, Rudolf uważa, że jesteś dostrzeżony jeżeli na to zasłużysz. Mierzy tą miarą siebie jak i innych. Kiedy ktoś go obraża jest w stanie odpowiedzieć równie nieprzyjemnym stwierdzeniem albo zwyczajnie puścić mimo uszu, nie będzie sie zniżał do poziomu niektórych ludzi, bo musiałby położyć się w piwnicy i nie wstawać przez pare godzin. Ale… takich myśli też, raczej nie przeradza w słowa. Sporo sytuacji czy ostrzejszych wymian zdań zachodzi najpierw w jego głowie i, mimo ze na takiego nie wygląda analizuje po krótce każdą sytuacje, która może wyniknąć.  
Uwielbia robić parę rzeczy na raz, mówić, naprawdę o wszystkim, i jest osobą, której prawie wszędzie pełno. Mimo to wykształciła się u niego też pewnego rodzaju cierpliwość. Wciąż nad nią pracuje spędzając czas na łowieniu ryb, ale nie można mu jej tez odmówić. Potrafi spokojnie usiąść, choćby bezczynnie i spoglądać w niebo. Z sufitem już będzie ciężej, ale wtedy znajdzie jakiś zamiennik, jak twarz randomowego człowieka czy obraz na ścianie. Nie ma obrazu, nie ma ludzi? Na pewno coś jeszcze sie napatoczy.
Okropny z niego optymista, tak, dosłownie, okropny. Stara się znaleźć wyjście z każdej sytuacji, często nie bierze wielu rzeczy na poważnie tylko dlatego, ze sam rozwiązałby je "tak czy owak" albo po prostu zignorował nawet o nich nie myśląc. Oczywiscie nie szczyci sie swoimi zdolnościami jakiejkolwiek analizy czy rozwiązywania problemów, po prostu jest skory do pomocy drugiej stronie, ale to tylko w przypadku, kiedy spotka sie z wielkim pesymizmem i sceptycyzmem.
Pomimo swojego, często innego zdania jest w stanie pójść na kompromis. Ba! Nawet często to robi, taka jest łatwiej przyjemniej i nie trzeba wszystkiego przedyskutowywać, a i tak coś zostanie zrobione. Często, jednak musi  wysłuchać zdania drugiego człowieka W takiej sytuacji najpierw zobaczy co dana osoba ma do powiedzenia,  dopiero potem wygłosi swoje racje i będzie próbował, mimo wszystko dojść do najkorzystniejszego rozwiązania dla obu stron. Oczywiście są rzeczy, na które nie przystanie, ale wtedy muszą być naprawdę wielkiej wagi. W mniemaniu Badenii, oczywiście. A jak powszechnie wiadomo systemy wartościowania bywają różne.
Uwielbia gotować, a wychodzi mu to naprawde dobrze… a poza tym to nie sprząta po sobie kuchni, nigdy. Zapewne, dlatego że każde danie, które robi jest wymyślne albo wymaga sporych przygotowań, a co za tym idzie drogich składników, więc jak Rudolf w końcu może zasiąść do jedzenia to uznaje, że posprząta później… wcale nie wtedy, jak będzie chciał kolejny raz użyć kuchni. W ogóle!  Swoje umiłowanie do gotowania zawdzięcza licznym wędrówkom od Francji do Niemiec. Różnie to w życiu bywa, a grunt to wyciągnąć jak najwięcej pozytywów nawet z negatywnej sytuacji.

Wygląd : Metr osiemdziesiąt szczęścia i cynamonowych bułeczek z lekką dozą wanilii Co z tego, ze jej laseczki są brązowe, a sam kolor waniliowy troche wyblakły. Po prostu curry byłoby zbyt szczynowożółte w postaci blond włosów. Wszystko byłoby pięknie i po niemiecku gdyby nie fakt, że oczu wcale nie ma jasnych, a wręcz odwrotnie. Są brązowe, może nie przypominają kolorem kory w ciemnych zakątkach Schwarzwaldu, ale liczy się sam fakt, że  nie są niebieskie, więc cały, aryjski urok pryska. No, ale komu on w ogóle do życia potrzebny?
Rudolfowi do wysportowanego, idealnego ciała sporo brakuje. Oczywiście, jest w stanie przejść kilometry w górach, jak i złowić naprawdę dużą rybę...ale komu chciałoby się starać o super-wielkie mięśnie, które i tak do niczego nie są potrzebne. W każdym razie Badenia ich do szczęścia wcale nie potrzebuje.
Włosy, w których również stereotypowego perfekcjonizmu niemieckiego raczej na próżno szukać, są zawsze w artystycznym nieładzie. Czy jest to zabieg celowy lub mniej? Pozostaje to słodką, cynamonowo-waniliową tajemnicą, która prawdopodobnie nie ujrzy nigdy światła dziennego. Kosmyki opadają chłopakowi luźno na  górną część twarzy, a jemu z tego powodu nieczęsto zdarza się związać włosy. W końcu nie są one aż tak długie, aby zasłaniać cały świat czy nieprzyjemnie łaskotać po nochalu.
Rysy twarzy Badenii nie są nazbyt delikatne, choć całość znacznie umila uśmiech, prawie zawsze obecny na twarzy Rudolfa. Szczękę ma dobrze zarysowaną, ale włosy okalają mu twarz na tyle, aby było to widoczne dopiero po ich odgarnięciu. Kiedy jest ciepło może mu wyskoczyć parę piegów, ale sam Rudolf niezbyt zwraca na to uwagę, a kiedy ktoś inny to robi, zbywa to, ewentualnie odwraca kota ogonem. Cóż, na wszystko jest sposób!
Mimo beztroskiego podejścia do wielu spraw stara się o siebie dbać, wiec ubiera się schludnie i odpowiednio do okazji. Mimo częstego przywdziewania koszul nie można posądzić go o sztywny i typowo urzędniczy strój. Nigdy nie nauczył się porządnie prasować, RIP.

Relacje:*
Austria:Ze strony Rudolfa jest jak najbardziej pozytywnie, pewnie zdarzały sie zatargi, ale Badenia nie jest osobą, która nie potrafi pójść na kompromis. Poza tym jak już miałby wybierać to stanałby po stronie Austrii, a nie Prusaka, no i tak zrobił, w niejednym konflikcie. Dzisiaj dzielą entuzjazm do dobrych win, musujących, białych i czerwonych jak i do dobrego, wykwintnego jedzenia. Poza tym, Baden-Baden w XX wieku było jednym z wielu ośrodków muzycznych w Niemczech, czyli entuzjazm do muzyki też z Roderichem podziela.
Bawaria: Badenii bardzo mocno, brzydko mówiąc zwisa zdanie, istnienie, krzyczenie Bawarii. Jedynym, tak naprawde powodem, dla którego Sebastian jest mu "bliski" jest Wirtembergia, którego tak bardzo irytują docinki na temat relacji, właśnie z Bawarem.
Germania: Wie o jego istnieniu, bo starszej cześci rodziny zdarza sie o Germanii wspomniać. Poza tym nigdy w życiu samego osobnika nie widział. Jak już zostało wspomniane zna go tylko z opowieści.
Niemcy: Młody, a tyle ogarnia. Badenia traktuje Ludwiga, z reszta jak znaczna większość rodziny jak za młodego na swoje poważne obowiązki. Poza tym to bawi go kłopotanie Ludwiga w najróżniejszych momentach i z najróżniejszych powodów.
Prusy: Kupa. Rudolf Gilberta po prostu nie rozumie. Starał sie wiele razy, ale nigdy nie skończyło sie to sukcesem. Jest to dla niego osobnik dość ciekawy, wiec jak już sie spotkają to faktycznie wypytuje Prusa o sporo rzeczy. Oczywiście nie zawsze tak było, swego czasu darli kota, a Badenia, można uznać, ze nawet Gilberta nie lubił. W końcu, zawsze stawał po stronie Rodericha, albo dla zasady po stronie wroga Gilberta, ot co.
Wirtembergia żona. Mąż, bo więcej zarabia :C Nie można sie tutaj rozwodzić jak wiele przeszli i ja cholernie bardzo są do siebie przywiązani ale relacja jest naprawde bliska. Chyba najbliższa, z dotychczasowych Badenii. Fakt, ze zechcieli w 1952 roku utworzyć jeden Land, a nie dwa juz powinien o czymś świadczyć. Poza tym Rudolf naprawde lubi Wirtembiergię, jego wszystkie dziwne osobliwości, które przecież można odwrócić w żart i samemu koledze troche podokuczać. Ze strony Badenii to najbliższa relacja. Przynajmniej na dzień dzisiejszy!
Nie mieszkaja razem, ale Rudolf często odwiedza Jurgena. Gotuje mu wtedy, a reszte domu, według Szwaba traktuje jak hotel. Sam Badenia jest innego zdania i uwage puszcza mimo uszu albo odpowiada pięknym za nadobne.  
Poza tym wszystkim... Rudolf uwielbia kupować drogie i tanie, i średniodrogie, i sredniotanie przedmioty, które są mu do niczego nie potrzebne. To kolejna rzecz, w której nie są zgodni.
W każdym razie...
Kochają się.

Jeżeli komuś nie odpowiadaja relacje, ewentualnie jeśli mam kogoś dopisać to prosiłabym o skontaktowanie sie i omówienie tego. Raczej nie gryze, serio.

Ciekawostki:
O Landzie:
-We wschodniej części Schwarzwaldu ma swoje ujście Dunaj.
-Kiedyś Schwarzwald porastały gęste (a więc ciemne) lasy bukowe i jodłowe, a wyzej świerkowe. Stąd nazwa  tego terenu; Czarny Las.  Jednakże po drzewach nie ma śladu od kilkuset lat. Pierwsza katastrofą był gwałtowny rozwój floty holenderskiej- do jej budowy zostało wykorzystane drewno. Natomiast to, co ocalało, poszło pod topór kilkadziesiąt lat później, gdy po Wojnie Trzydziestoletniej trzeba było odbudowywać całe Niemcy. Ostatnia katastrofa miała miejsce kilkadziesiąt lat temu. Schwarzwald znalazł się we francuskiej strefie okupacyjnej. A Francuzi byli równie bezlitośni w ściąganiu reparacji wojennych co Rosjanie. Gdy zabrali, co się dało, wycięli i drzewa. W ich miejsce sadzono szybko rosnące świerki. Teraz trwa przywracanie schwarzwaldzkim lasom ich naturalnego charakteru.
-ojczyzna szynki schwarzwaldzkiej!
-to w Badenii wyrabia się różnego rodzaju musujące wina, które maja konkurować z francuskim szampanem,
-Schwarzwald to także liczne uzdrowiska. Tutejsze ciepłe, lecznicze wody cenili już Rzymianie. Oni założyli Badweiler i Baden-Baden(dzisiejsza stolica Badenii),
-"Baden-Baden" oznacza, dosłownie "Kąpać-kąpać",
- Nalewka z wiśni, wiśniówka ma sie rozumieć, to superaśny trunek i w Badenii (jak i w Wirtembergii) bardzo popularny,
O Rudolfiku:
-Rudolf uwielbia gotować, czasami zbiera mu sie na pieczenie przeróżnych ciast, ale wychodzi mu to znacznie gorzej niż Wirtembergii,
-Badenia kocha oglądać idiotyczne filmiki na "Jutubie". Od kąpiących sie królików przez gejmpleje i hejty do przeróżnych Vajnsów,
-Uwielbia kupować bibeloty, które potem postawi sobie na szafce. Z reszta, nie tylko takie. Na swój telefon ma wymieniane "kejsy". Codziennie nosi inny! Złośliwi śmieją sie, ze dopasowuje je kolorystycznie do ubioru,
-Makłowicz zrobił program o Badenii dwukrotnie, ah ten Rudolf taki utalentowany w kuchni!
-potrafi mówić po niemiecku, francusku, włosku, łacinie i, oczywiście angielsku. Holenderski rozpoznaje, no, może nawet powie parę słów, a no i poza tym zostaje jeszcze ten nieszczęsny szwabski,
- woli warzywa, ale jeżeli w ciągu dnia nie zje jakiegoś mięska to czuje sie bardzo nieszczęśliwy,
-nie pali,
-woli herbatę od kawy,
-to wyżej jest, niestety smutną prawdą.
Postać wzięta od Shen oraz Nox!
>KLIK<


Ostatnio zmieniony przez Badenia dnia Pon Paź 31, 2016 12:23 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: Cynamonowa buła.   Pon Paź 31, 2016 12:16 am

Akcept

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
 
Cynamonowa buła.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Pozostałe :: Archiwum KP-
Skocz do: