IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kiedyś byłem imperium, synek.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Kiedyś byłem imperium, synek.   Pią Sty 16, 2015 2:07 am

Imię: Saïd

Nazwisko: Amrouche

Nazwa państwa: Królestwo Marokańskie. Po arabsku المملكة المغربية [Al-Mamlakah al-Maghribiya] czyli Zachodnie Królestwo albo المغرب‎ [Al-Maghrib] - Zachód.

Rok założenia:
740 r. n.e. - Bunt Berberów, przeciwko arabskiemu okupantowi.

Charakter:
Gdyby ktoś był w stanie rozszyfrować myśli Marokańczyka (co musiałoby wymagać mistrzowskiego władania telepatią) mógłby dojść do nie tak błędnego wniosku, iż Saïdów jest dwóch - jeden na zewnątrz a drugi wewnątrz - i że jeden z drugim nie ma za wiele wspólnego.
Marokańczyka porównać można do riadu, który nieobeznanemu przechodniowi wydać mógłby się majestatyczny, posępny i surowy, skrywając za swymi murami wnętrze godne pałacu. Od niepamiętnych czasów zawsze coś udawał. Z początku udawał przed światem, że potrafi żyć w zgodzie z własnymi ideałami. Jak trochę podrósł, przeszedł w udawanie przed samym sobą, że kwestia ideałów przestała go obchodzić. Nadal unika pokazywania się od tej bardziej refleksyjnej strony. Za to popisuje się swoją rzekomą powierzchownością.
Być może przez swoją małomówność a może przez cały swój sposób bycia sprawia wrażenie tajemniczego. Marokańczyk to taki człowiek pustyni mieszkający w górach. Ubogi książę. Stary młody człowiek, jedną nogą wciąż w średniowieczu a drugą już w czasach najnowszych, gotów budować nową przyszłość.
Saïd jest człowiekiem niezwykle ambitnym, przywiązującym wielką wagę do detali. Nie oznacza to jednak, że podejmie się wszystkiego. Również nie należy oczekiwać, że przyciśnięty do roboty wykaże się tą samą dokładnością. Marokańczyk jest, jak to mawiają, "zdolny ale leniwy". A do tego rozpieszczony. I kapryśny. Czasem ciężko zmusić go do współpracy. Z zasady po sobie nie sprząta, kiedy istnieje choćby cień szansy, że zrobi to za niego ktoś inny. Choć od dawna nie jest już imperium, wciąż jest tak samo dumny i nieraz przemądrzały, jak za Almohadów.
Prezentuje raczej oportunistyczną postawę i jest bardzo przedsiębiorczy. Jeśli będzie miał chętnego kupca to i towar się znajdzie. W grę wchodzi wszystko. A kiedy mówię wszystko, mam na myśli naprawdę wszystko. Lubi się targować. Właściwie targuje się nawet w codziennych sytuacjach, kiedy handel nie wchodzi w grę. Wie czego chce i będzie konsekwentnie dążył do osiągnięcia zamierzonego celu. Jest cierpliwy i wytrwały. Do tego surowy zarówno w stosunku do siebie jak i innych.
Jada spore posiłki i dość szybko wrzuca je w siebie. Wszystkie solidnie przyprawia. Nawet do herbaty wrzuca tak z pół cukiernicy. Zachłanne bydle.
Trzeba też wspomnieć, iż Saïd jest niezwykle towarzyskim i sympatycznym człowiekiem. Pomocnym, otwartym i niemożliwie wręcz gościnnym. Jeśli cię zaprosi (co może nastąpić nawet po piętnastominutowej rozmowie) możesz być pewnym, że dostaniesz solidny posiłek i że o ile nie nabroisz to Marokańczyk nigdy nie każe ci odejść.
Skłonny do pomocy w miarę własnych możliwości i zdrowego rozsądku. Posiada poczucie humoru. To nie znaczy, że sam jest szczęśliwy. Widzi życie głównie w ciemnych barwach, ale gdyby komukolwiek o tym powiedział, ktoś mógłby uznać go za "słabego", więc milczy.
Jest bardzo otwarty na to, co nowe. Napotkawszy rzecz lub obyczaj z którymi dawniej nie miał do czynienia, nie zareaguje pogardą a zaciekawieniem. Często nawet uzna za swoje. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy przyjęcie nowego oznacza porzucenie starego. Wtedy nie raz wygrywają sentymenty.
Ogólnie jest sentymentalny, choć nigdy się do tego nie przyzna. Jak za Idrysydów stał się ważny i bogaty tak nadal zastanawia się, czy były to początki jego potęgi czy może wyłącznie przyczyna jego upadku. Gdy był biedny, miał mniej możliwości a co za tym idzie - mniej pokus. Kto wie, może byłby teraz o wiele bliżej Boga, gdyby nie jego słabości.
Zna wiele baśni i przypowieści. Jeśli ładnie poprosisz, może jakąś ci opowie.
Zwykle woli siedzieć z boku i się nie odzywać. Jeszcze powie coś niewłaściwego i dostanie za to po głowie. Jeśli jednak tak się zdarzy, że ktoś go zapyta, zwykle odpowie wprost i na tyle szczerze na ile pozwala język i ogólna sytuacja, o ile pytanie nie dotyczy jego samego, rzecz jasna. Poza tym potrafi zwrócić na siebie uwagę, kiedy jej potrzebuje.
Nie widzi absolutnie żadnego problemu w stosowaniu przemocy jako formy komunikacji. Nie zdziw się, jeśli i tobie da przyjacielskiego kuksańca. Nie umie za bardzo obchodzić się z dziećmi. Ze zwierzętami też nie specjalnie. Ani z kobietami. Właściwie straszny z niego szowinista. W niektórych kwestiach jest okropnie zacofany.

Wygląd:
Saïd jest mężczyzną średniego wzrostu o dość ciemnej karnacji i przeciętnej budowie ciała. Na oko ma mniej więcej 25 lat. Jego oczy i włosy są czarne prawie tak czarne, jak jego dusza. Twarz ma pociągłą a jej rysy wskazują na północnoafrykańskie pochodzenie. Większość powiedziałaby, że jest przystojny.
Nie okazuje zbyt żywo emocji a mimikę ma dość oszczędną, przez co sprawia wrażenie obojętnego. Do tego ma to spojrzenie człowieka zmęczonego życiem. Jego ruchy są zwykle bardzo opanowane.
Ubiera się zwykle bardzo skromnie ale elegancko. Lubi dobrze się prezentować.
Koran zabrania tatuowania ciała, ale Saïd ma khamsę wytatuowaną na lewej łopatce. Pełni ona role talizmanu, chroniącego przed dżinami i złym okiem.
Z uwagi na wadę wzroku musi nosić okulary.
Jeśli chodzi o jego głos, to mówi barytonem.

Relacje:
Zacznijmy od tego, że Maroko stara się mieć dobre relacje ze wszystkimi, gdyż to sprzyja interesom. Do tego jest aktywny na arenie międzynarodowej, więc ciężko wymienić wszystkie kraje z którymi się przyjaźni czy jest w konflikcie, ale poniższe relacje należą zdaje się do tych najważniejszych.
Algieria - Młodszy brat. Saïd wspierał jego dążenia do niepodległości dopóki było to możliwe. Obecnie Algieria boczy się o marokańskie roszczenia do Zachodniej Sahary.
Ameryka - Maroko jako pierwszy z krajów Islamskich uznał jego niepodległość. Należy mu się ciasteczko. Właściwie chciał go poznać od momentu, w którym tylko usłyszał, że powstała taka nowa nacja, pisał nawet do Alfreda listy, ale Alfred nigdy nie odpisywał. W końcu w 1784 r. Saïd położył łapy na amerykańskim statku Betsey i obiecał że nie odda, dopóki Alfred nie podpisze z nim traktatu przyjaźni. Od tamtej pory Maroko jest jednym z najważniejszych sojuszników USA spoza NATO.
Francja - Były okupant "opiekun". Łączy ich długa historia [reszta do ustalenia]. Maroko należy do La Francophonie.
Hiszpania - Kolejny "opiekun". Więcej was matka nie miała!? Niestety w przeciwieństwie do Francji, Hiszpania wciąż okupuje kilka marokańskich miast na śródziemnomorskim wybrzeżu. Ostatnimi czasy postanowili współpracować, ale ciężko im idzie.
Iran - W dużym skrócie: po rewolucji Iran obraził się, że Maroko udzieliło szachowi azylu. Z czasem relację się poprawiły, do czasu, kiedy w 2009 r. Iran wypowiedział się o Bahrajnie jak o swojej prowincji, na co wiele państw arabskich (włącznie z Marokiem) odpowiedziało krytyką. Tak wyszło, że Iran na tę krytykę odpowiedział oficjalnym oświadczeniem wymierzonym w... Maroko. Maroko poczuło się urażone zarówno tym wyróżnieniem jak i samym sformułowaniem oświadczenia, więc... zerwało całkowicie relacje dyplomatyczne. Cóż mogę powiedzieć. Dopiero w 2014 r. z inicjatywy Iranu relacje zaczęły się poprawiać i od 2015 r. wysłani mają zostać nowi ambasadorzy. Choć Saïd jest wobec niego chłodny, to skrycie bardzo go szanuje. A jeszcze bardziej skrycie trochę się go boi.
Izrael - Przed powstaniem Izraela w 1948 r. w Maroku mieszkało około 250 000 - 350 000 Żydów co czyniło Maroko krajem o najliczniejszej mniejszości żydowskiej spośród wszystkich państw muzułmańskich. Dziś jednak liczba ta wynosi coś około 2 500. Król Maroka posiada żydowskiego doradcę. Mogłoby się wydawać, że to oznacza, iż relacje są pozytywne, jednak sytuacja jest poniekąd skomplikowana. Maroko brało udział w wojnie Jom Kippur przeciwko Izraelowi, miały też miejsca pogromy Żydów w Maroku.
Mauretania - Relacje są dość skomplikowane. Na ten moment ciężko powiedzieć, czy oba państwa się przyjaźnią czy są sobie wrogie.
Zachodnia Sahara - Integralna część Maroka. Tylko mu Hiszpania a później i Algieria namieszali w głowie.
Ponadto, 20.07.1987 r. Maroko aplikowało o przyjęcie do ówczesnych Wspólnot Europejskich. Aplikacja została odrzucona ponieważ przedstawiciele państw Wspólnoty nie uznali Maroko za państwo europejskie. Phi, wymówki.

Ciekawostki:
- Na krajobraz Maroka składają się głównie góry i pustynia.
- Flaga Maroka przedstawia zieloną gwiazdę Salomona na czerwonym tle. Czerwień symbolizuje honor, odwagę i dzielność a także oddanie względem dynastii Alawitów. Gwiazda symbolizuje pieczęć Salomona, która według legendy znajdowała się na pierścieniu noszonym przez króla Salomona i pozwalała rozkazywać demonom i dżinom a nawet komunikować się ze zwierzętami. Pięć ramion gwiazdy reprezentuje pięć filarów Islamu. Zieleń symbolizuje życie, mądrość i zdrowie.
- Ustrój Maroka to monarchia konstytucyjna.
- Tangier, jedno z największych miast Maroka, było w latach 1923-1956 miastem międzynarodowym, rządzonym przez reprezentantów dziesięciu różnych państw - Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii, Holandii, Szwecji, Portugalii i Stanów Zjednoczonych a od roku 1945 także ZSRR.
- Uniwersytet Al Karaouine w Fez założony w 859 r. n.e. uważa się za najstarszy uniwersytet na świecie.
- W Fez (dokładniej w medynie Fez) znajduje się największa zurbanizowana strefa wolna od samochodów.
- W pierwszych dekadach swojego istnienia Maroko było azylem dla dysydentów z Kalifatu Umajjadów.
- Syn pierwszego władcy Maroka, Idrys II, założył nową stolicę, Fez, z której niemal natychmiast przekształcił Maroko w ośrodek nauki i liczącą się siłę w Północnej Afryce.
- Koło X w. n.e. Maroko zostało podbite przez Arabów, którzy go jednak nie dopilnowali, więc już wiek później Maroko na nowo odcięło się od Kalifatu. Niestety, to nie znaczy, że dalej było kolorowo. Co jakiś czas poszczególne plemiona dochodziły do wniosku, że w sumie to one wcale nie potrzebują być częścią Maroka.
- Za Almorawidów Maroko, które zaczynało jako zbieranina pustynnych rozbójników, przeniosło się w góry, do miast. Saïd przez większość swojego życia zajmował się handlem i trzeba przyznać, że był w tym cholernie dobry. Marokańskie monety znalazły się nie tylko w Północnej Afryce ale też w Europie, Indiach a nawet w Chinach.
- Skoro o monetach mowa, za panowania Almohadów w Maroku wynaleziono takie kwadratowe. Wszystko po to, by zaoszczędzić na ich biciu.
- Marokańskie produkty zawsze miały status luksusowych. Obecnie gospodarka Maroka opiera się głównie na rolnictwie i turystyce.
- Maroko słynie z rękodzieła, którym również Saïd zajmuje się w wolnym czasie.
- Słynie też z turystyki seksualnej i na bliskim wschodzie chodzą plotki, że Saïd utrzymuje się z prostytucji.
- Maroko to jeden z najbezpieczniejszych krajów arabskich.
- Królestwo Marokańskie było niegdyś imperium. Choćby za czasów dynastii Almohadów.
- Gdy słyszymy o ogrodach zakładanych na pustyni, wpierw myślimy o Starożytnej Persji, prawda? Otóż W Maroku również takie mieli, choć może nie aż tak widowiskowe. Kto bogatemu zabroni.
- No i są jeszcze marokańskie dywany, ale nie wiem, czy chcielibyście takie w domu. Wyglądają cokolwiek abstrakcyjnie.
- Marokańska architektura jest zdecydowanie warta uwagi. Na przykład marokańskie dworki - riady - wyglądają z zewnątrz skromnie, szaro i nieciekawie. W środku kryje się przepiękna architektura i wewnętrzne podwórze (jak choćby to tutaj). Innym rzucającym się w oczy rodzajem zabudowy powszechnej w Maroku są niewykończone domy. Czemu niewykończone? A no dlatego, że od domów w trakcie budowy nie trzeba odprowadzać podatku. Uwagę zwracają też kraty w oknach montowane dla bezpieczeństwa przed potencjalnymi włamywaczami.
- Cukier jest w Maroku symbolem szczęścia i dostatku. A ta cukrzyca u ponad 7% Marokańczyków to najwyraźniej takie błogosławieństwo od Allaha.
- Prawie połowa Marokańczyków cierpi z powodu takich bądź innych zaburzeń psychicznych. Około 26.5% Marokańczyków cierpi na depresję a 14% próbowało samobójstwa przynajmniej raz. Powszechne są też zaburzenia osobowości i stany lękowe. (jedno ze źródeł)
- Istnieje fobia związana z dirhamem - marokańską walutą. Jest ona coraz bardziej powszechna na świecie, jednak na całe szczęście da się ją leczyć. O ile może dziwić, że ktokolwiek mógłby się bać jakichś pieniędzy, można zauważyć, że marokański dirham oznacza się skrótem MAD.
- Maroko to jednak kraj muzułmański a co za tym idzie - do interakcji między kobietami a mężczyznami dochodzi rzadko. Przestrzeń publiczna jest wyraźnie podzielona na strefę męską (kawiarnie, restauracje) i żeńską (podwórka, ulice). Jedną z wielu konsekwencji takiej segregacji płciowej jest to, że Marokańczycy generalnie nie wiedzą, jak postępować z kobietami.
- Marokańczykom nie przystoi publiczne okazywanie uczuć wśród płci przeciwnej, normalny jest jednak widok okazywania przyjaźni i sympatii wśród tej samej płci. Często można zauważyć popularny wśród Marokańczyków gest, wykonywany przez nich podczas powitania. Unoszą wtedy dłoń do serca, okazując w ten sposób szczególne przywiązanie do witanej osoby.
- Najpopularniejszymi daniami kuchni marokańskiej są kuskus, tażin i bastela.
- Narodowym napojem Maroka jest miętowa herbata, nazywana czasem "płynem życia". Każda zaproponowana szklanka miętowej herbaty jest zawsze wyznaniem przyjaźni i szacunku.
- Maroko jest jednym z największych eksporterów róż na świecie. W połowie maja w marokańskim mieście el Kala M'gouna odbywa się tak zwany festiwal róż. Wówczas zjeżdżają się kupcy i turyści, ulice ozdabiane są płatkami, po których przechodzą uczestnicy pochodu.
- Maroko otwarcie sprzeciwia się islamskiemu terroryzmowi. Sam ma z tym złe doświadczenia.
- Do niedawna jedynym językiem urzędowym Maroka był klasyczny arabski - język, którym w Maroku na co dzień prawie nikt się nie posługiwał. Dopiero w 2011 dodano berberyjski jako drugi język urzędowy.
- A w jakim języku mówi Saïd? Sam pewnie powiedziałby, że mówi po marokańsku. Musicie bowiem wiedzieć, że arabski w każdym kraju jest inny. Język arabski z Maroka (znany też jako Darija) i język arabski z Egiptu są tak różne, że porozumienie się jest w zasadzie niemożliwe. Mówi się, że różnice są mniej więcej takie, jak między francuskim a hiszpańskim. Oczywiście, w całym Maghrebie i na Bliskim Wschodzie w formalnych przemówieniach czy dokumentach używa się klasycznego arabskiego i ten Saïd dobrze zna. Tylko prawie nie używa. Poza tym zna też francuski, hiszpański i Tamazight (lokalny dialekt języka berberyjskiego). Często z tychże zapożycza.
- Marokańskiego używa się głównie w mowie, za to prawie nie używa się go w piśmie. Jeśli już się go zapisuje, używa się do tego zwykle alfabetu łacińskiego zapisując fonetycznie po francusku (używając cyfr 2, 3, 5, 7 i 9 dla dźwięków we francuskim nie występujących), lub alfabetu marokańskiego (opartego na łacińskim).
- Język marokański jest najszybciej zmieniającym się dialektem języka arabskiego.
- Saïd nie jest Arabem. Jest Amazigh. Berberem.
- Jak nie trudno się domyślić, Marokańczyk jest Muzułmaninem. Widać to w jego zachowaniu i w mowie. Na co dzień robi za wzorowego muzułmanina, jednak nie trzyma się zbyt ściśle zasad. O wiele większą wagę przykłada do duchowej strony Islamu.
- Krążą plotki, że bardziej niż Islam, kocha swojego króla. Możliwe, że sam je rozpuszcza.
- Och, tak swoją drogą, Maroko jest jednym z największych producentów wina w świecie islamskim. Świetnie się sprzedaje.
- Na początku swojego istnienia Maroko miał na imię Amaynu. Idris II zmienił jego imię na "bardziej szlachetne", czyli arabskie.
- Dawniej dużo czytał, ale dziś nie czyta prawie wcale, przez co czasem ma z tym problemy. A o pisaniu to lepiej nawet nie wspominać.
- Potrafi zmieścić dziesięć osób w zwykłym samochodzie osobowym i zawieść gdzie trzeba. Chyba, że rozbije się gdzieś po drodze bo jeździ niestety dość brawurowo.
- Saïd gdzieś na przestrzeni dziejów podłapał tajniki czarnej magii (jedno ze źródeł). Być może to wyjaśnia jego samochodowe sztuczki.
- Marokańczyk ma niesamowitą słabość do kotów. Lubi też węże i potrafi je zaklinać.
- W Marokańskich domach generalnie nie ma łazienek. Są toalety ale nie ma łazienek. Żeby się umyć, trzeba iść do najbliższego hammamu (łaźni publicznej). Jak więc łatwo się domyślić, od Marokańczyka czasami czuć "wyraźną męską woń", choć stara się odwiedzać hammam codziennie.


Ostatnio zmieniony przez Maroko dnia Nie Cze 21, 2015 12:45 pm, w całości zmieniany 18 razy
Powrót do góry Go down
Finlandia
Admin
avatar

Liczba postów : 1098

PisanieTemat: Re: Kiedyś byłem imperium, synek.   Pią Sty 16, 2015 8:06 am

Akcept

______________________________________________________
"(...) miewała czasami dziwne pomysły, czemu nie można się dziwić, jej mama była Rosjanką, a raczej Polką, a to przecież ludzie zupełnie innego rodzaju niż my." - Runar Schildt "Słabszy"
Powrót do góry Go down
 
Kiedyś byłem imperium, synek.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Pozostałe :: Archiwum KP-
Skocz do: